poniedziałek, 6 maja 2013
czwartek, 2 maja 2013
Imagin z Niall'em cz. 10
Imagin z Niall'em cz. 10
Wyszłam z Daddy'm do ogrodu i znowu mnie zatkało. Był ogromny, a na samym środku znajdował się duży basen wypełniony ma brzegi wodą. W okół niego poustawiane były leżaki. Usiadłam na jednym z nich, a Liam położył na jednym ze stolików pizze. Za nami przyszła cała reszta. Obok mnie na leżaku położyła się Vanessa, a po drugiej stronie Zayn. Louis przyniósł Pepsi i szklanki. Mogliśmy zacząć jeść. Niall chyba czytał w moich myślach, bo od razu rzucił się na dwie duże pizze i zabrał dwa kawałki. Nim się obejrzeliśmy każdy już z nas jadł. Przy tej czynności rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Liam pare razy się zakrztusił przez śmiech piciem i musieliśmy mu pomagać. Po skończonym posiłku odpoczywaliśmy chwile na leżakach. Leżałam spokojnie i się opalałam gdy nagle usłyszałam krzyk Bad Boya.
- Patrzcie na mnie ! - popatrzyłam w jego strone. Mulat stał na desce do skakania i chciał skoczyć do wody.
- Zayn ty przecież nie umiesz pływać ! - wydarłam się troche przerażona.
- No właśnie ! - poparła mnie brunetka.
- Spokojnie, dam sobie rade ! - odkrzyknął i skoczył. Serce waliło mi jak szalone gdy patrzyłam jak wysoko się wybił i jak szybko spada w dół. Chciałam krzyknąć, ale było już za późno. Malik zanurzył się w wodzie, a po chwili.... Jakby nigdy nic wypłynął na powierzchnie i sie śmiał z nas.
- A nie mówiłem ?! - triumfował. Byłam mega zdziwiona.
- Ale jak ty... Ty przecież nie umiesz pływać ! - wszyscy dookoła byli zdziwieni oprócz Harry'ego.
- Jakbym nie umiał to czy teraz bym pływał ? - zaśmiał się. - Harry mnie nauczył. - spojrzeliśmy na Styles'a, który odbywał swój triumf.
- Jak ci się to udało ? - zapytał z niedowierzeniem Liam.
- No cóż... Ma sie te swoje sposoby. - Chłopak w seksowny sposób odgarnął swoje włosy z czoła i uśmiechnął się ukazując swoje słodkie dołeczki. Patrzył przy tym na Van, która spłonęła rumieńcem i odwróciła wzrok. " Coś z tego będzie. " - pomyślałam.
- To co ? Skoro Malik pływa to nie bądźmy gorsi. - powiedział Louis i skoczył ze swojego leżaka do wody. Zostaliśmy opryskani wodą, ale jakoś nikomu to bardziej nie przeszkadzało. Wskoczyliśmy za nim do wody. Niall jako jedyny pomyślał o piłce i ją wziął. Po chwili Tomlinson i Payne rozkładali siatke na całą długość basenu, żebyśmy mogli pograć w siatkówke " wodną ". Echh... Oni mają czasem dziwaczne pomysły. Ale i tak ich kocham ! Uwinęli się z tym w 5 minut i zaczęliśmy wybierać drużyny.
- Ok, to w takim razie drużyny wybieram ja i kto jeszcze ? - Louis wystapił na środek. Zayn podniósł ręke. - Ok i Zayn ! - Muzułmanin stanął obok Mr. Carrot'a i zaczęli wybierać. Pierwszy wybierał Lou. Było nas 7, a więc jedna drużyna będzie grała " w osłabieniu ". - [T.I] - wybrał mnie Louis.
- Niall. - tym razem wybierał Zayn.
- Vanessa. - Tak ! Jesteśmy razem w drużynie.
- Liam.
- Harry. - zakończyli wybieranie. Hazza był z nami w drużynie.
- Więc tak. W mojej drużynie są 3 osoby : Niall, ja i Liam. W twojej 4 : ty, [T.I], Vanessa i Hazza. - zwrócił się Malik do Tomlinsona.
- No. - wyszczerzył się ten drugi. - Zaczynamy !
Wszyscy ustawiliśmy się po przeciwnych stronach siatki. Drużyna bruneta zaczynała, bo ich było mniej od nas. Przez całą gre rozmawialiśmy, śmialiśmy i wygłupialiśmy się. Zagraliśmy 3 sety. 2 my wygraliśmy, a 1 oni. Po zwycięstwie Louis zaczął śpiewać " We Are The Champions ". Śmialiśmy się z niego aż nas brzuchy rozbolały. Niestety nadszedł już wieczór i musiałyśmy z brązowooką wracać. Pożegnałyśmy się z chłopakami, a zarazem naszymi nowymi przyjaciółmi, wymieniliśmy się z nimi numerami telefonu i ruszyłyśmy w droge powrotną. Dziewczyna opowiadała cały czas jak to było super i jaki Harry jest boski. Przyznała się, że się jej spodobał ! Zaszłyśmy pod nasze domy i każda ruszyła w kierunku swojego. Gdy weszłam moja rodzicielka od razu zaczęła mnie wypytywać jak było. Opowiedziałam jej wszystko oprócz mojego pocałunku z Horanem. Musze przyznać, że na prawde ucieszył ją fakt, że mam nowych przyjacioł i mi się tu podoba. Pogadałam z nią jeszcze chwile, przytuliłam Tommy'ego na dobranoc i tate też i udałam się do swojego pokoju na góre. Wzięłam swoją piżamę i poszłam do łazienki. Jak wróciłam po 30 minutach to była już godzina 22.30. Opadłam na łóżko i weszłam pod kołdrę. Byłam ztrasznie zmęczona, ale została mi do obmyślenia jeszcze jedna rzecz. Co miała oznaczać mina Niall'a ? Wpatrywałam się w sufit po ciemku dość długo aż w końcu mnie olśniło. On wcale nie chciał mnie całować... Nie jest we mnie zakochany jak myślała Vanessa... Od razu troche posmutniałam, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Na co ja właściwie liczyłam ? Na to, że będe chodzić z Niall'em Horanem idolem nastolatek i moim idolem ? Ta... Nie ma szans. Coraz więcej łez spływało po moich policzkach, ale w tej chwili mało mnie to obchodziło. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ufff... W końcu ! :D Podoba sie ? Bo mi nie bardzo. ;c Czekam na wasze komentarze. <3 Chciałabym wam bardzo podziękować za 4 komentarze ! To dla mnie strasznie dużo znaczy. <3 Kolejny dodam pewnie w Niedziele jak będą 4 - 5 komów. ;33 Kocham Was !
Klaudia :33
Wyszłam z Daddy'm do ogrodu i znowu mnie zatkało. Był ogromny, a na samym środku znajdował się duży basen wypełniony ma brzegi wodą. W okół niego poustawiane były leżaki. Usiadłam na jednym z nich, a Liam położył na jednym ze stolików pizze. Za nami przyszła cała reszta. Obok mnie na leżaku położyła się Vanessa, a po drugiej stronie Zayn. Louis przyniósł Pepsi i szklanki. Mogliśmy zacząć jeść. Niall chyba czytał w moich myślach, bo od razu rzucił się na dwie duże pizze i zabrał dwa kawałki. Nim się obejrzeliśmy każdy już z nas jadł. Przy tej czynności rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Liam pare razy się zakrztusił przez śmiech piciem i musieliśmy mu pomagać. Po skończonym posiłku odpoczywaliśmy chwile na leżakach. Leżałam spokojnie i się opalałam gdy nagle usłyszałam krzyk Bad Boya.
- Patrzcie na mnie ! - popatrzyłam w jego strone. Mulat stał na desce do skakania i chciał skoczyć do wody.
- Zayn ty przecież nie umiesz pływać ! - wydarłam się troche przerażona.
- No właśnie ! - poparła mnie brunetka.
- Spokojnie, dam sobie rade ! - odkrzyknął i skoczył. Serce waliło mi jak szalone gdy patrzyłam jak wysoko się wybił i jak szybko spada w dół. Chciałam krzyknąć, ale było już za późno. Malik zanurzył się w wodzie, a po chwili.... Jakby nigdy nic wypłynął na powierzchnie i sie śmiał z nas.
- A nie mówiłem ?! - triumfował. Byłam mega zdziwiona.
- Ale jak ty... Ty przecież nie umiesz pływać ! - wszyscy dookoła byli zdziwieni oprócz Harry'ego.
- Jakbym nie umiał to czy teraz bym pływał ? - zaśmiał się. - Harry mnie nauczył. - spojrzeliśmy na Styles'a, który odbywał swój triumf.
- Jak ci się to udało ? - zapytał z niedowierzeniem Liam.
- No cóż... Ma sie te swoje sposoby. - Chłopak w seksowny sposób odgarnął swoje włosy z czoła i uśmiechnął się ukazując swoje słodkie dołeczki. Patrzył przy tym na Van, która spłonęła rumieńcem i odwróciła wzrok. " Coś z tego będzie. " - pomyślałam.
- To co ? Skoro Malik pływa to nie bądźmy gorsi. - powiedział Louis i skoczył ze swojego leżaka do wody. Zostaliśmy opryskani wodą, ale jakoś nikomu to bardziej nie przeszkadzało. Wskoczyliśmy za nim do wody. Niall jako jedyny pomyślał o piłce i ją wziął. Po chwili Tomlinson i Payne rozkładali siatke na całą długość basenu, żebyśmy mogli pograć w siatkówke " wodną ". Echh... Oni mają czasem dziwaczne pomysły. Ale i tak ich kocham ! Uwinęli się z tym w 5 minut i zaczęliśmy wybierać drużyny.
- Ok, to w takim razie drużyny wybieram ja i kto jeszcze ? - Louis wystapił na środek. Zayn podniósł ręke. - Ok i Zayn ! - Muzułmanin stanął obok Mr. Carrot'a i zaczęli wybierać. Pierwszy wybierał Lou. Było nas 7, a więc jedna drużyna będzie grała " w osłabieniu ". - [T.I] - wybrał mnie Louis.
- Niall. - tym razem wybierał Zayn.
- Vanessa. - Tak ! Jesteśmy razem w drużynie.
- Liam.
- Harry. - zakończyli wybieranie. Hazza był z nami w drużynie.
- Więc tak. W mojej drużynie są 3 osoby : Niall, ja i Liam. W twojej 4 : ty, [T.I], Vanessa i Hazza. - zwrócił się Malik do Tomlinsona.
- No. - wyszczerzył się ten drugi. - Zaczynamy !
Wszyscy ustawiliśmy się po przeciwnych stronach siatki. Drużyna bruneta zaczynała, bo ich było mniej od nas. Przez całą gre rozmawialiśmy, śmialiśmy i wygłupialiśmy się. Zagraliśmy 3 sety. 2 my wygraliśmy, a 1 oni. Po zwycięstwie Louis zaczął śpiewać " We Are The Champions ". Śmialiśmy się z niego aż nas brzuchy rozbolały. Niestety nadszedł już wieczór i musiałyśmy z brązowooką wracać. Pożegnałyśmy się z chłopakami, a zarazem naszymi nowymi przyjaciółmi, wymieniliśmy się z nimi numerami telefonu i ruszyłyśmy w droge powrotną. Dziewczyna opowiadała cały czas jak to było super i jaki Harry jest boski. Przyznała się, że się jej spodobał ! Zaszłyśmy pod nasze domy i każda ruszyła w kierunku swojego. Gdy weszłam moja rodzicielka od razu zaczęła mnie wypytywać jak było. Opowiedziałam jej wszystko oprócz mojego pocałunku z Horanem. Musze przyznać, że na prawde ucieszył ją fakt, że mam nowych przyjacioł i mi się tu podoba. Pogadałam z nią jeszcze chwile, przytuliłam Tommy'ego na dobranoc i tate też i udałam się do swojego pokoju na góre. Wzięłam swoją piżamę i poszłam do łazienki. Jak wróciłam po 30 minutach to była już godzina 22.30. Opadłam na łóżko i weszłam pod kołdrę. Byłam ztrasznie zmęczona, ale została mi do obmyślenia jeszcze jedna rzecz. Co miała oznaczać mina Niall'a ? Wpatrywałam się w sufit po ciemku dość długo aż w końcu mnie olśniło. On wcale nie chciał mnie całować... Nie jest we mnie zakochany jak myślała Vanessa... Od razu troche posmutniałam, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Na co ja właściwie liczyłam ? Na to, że będe chodzić z Niall'em Horanem idolem nastolatek i moim idolem ? Ta... Nie ma szans. Coraz więcej łez spływało po moich policzkach, ale w tej chwili mało mnie to obchodziło. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ufff... W końcu ! :D Podoba sie ? Bo mi nie bardzo. ;c Czekam na wasze komentarze. <3 Chciałabym wam bardzo podziękować za 4 komentarze ! To dla mnie strasznie dużo znaczy. <3 Kolejny dodam pewnie w Niedziele jak będą 4 - 5 komów. ;33 Kocham Was !
Klaudia :33
niedziela, 28 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 9
Imagin z Niall'em cz. 9
Vanessa jako jedyna wiedziała ile Niall dla mnie znaczył więc odwróciłam się w jej strone. One patrzyła na mnie z szeroko rozdziawioną buzią i tępym wyrazem twarzy. Była mega zdziwiona, jak ja. Spojrzałam na Horana, który najwidoczniej chciał zabić wzrokiem Louis'a, który drwiąco się uśmiechał.Co miała oznaczać mina blondyna ? Nie ważne, później będe się nad tym zastanawiać.
- C...co Nial... ma... zrobić ? - wydukałam w końcu. Brzmiało to prze komicznie, ale nie obchodzi mnie to.
- Pocałować cię. - wyszczerzył się Lou. - No dawaj Niall, bo poniesiesz kare. Przecież znasz zasady. - droczył się z Irlandczykiem.
- Znam. - blondyn popatrzył na niego spode łba i odwrócił się w moją strone. Widziałam, że jest zmieszany. - Musimy. - wyszeptał mi do ucha. Ja tylko pokiwałam głową. - Nie bierz tego do siebie. - powiedział jeszcze tylko i zaczął się do mnie przybliżać. Był coraz bliżej, a ja czułam jak szybko mi bije serce. Po chwili złączył nasze usta delikatnie. W moim brzuchu zatańczyło stado motyli. Oddałam mu lekko pocałunek. Robił to tak dobrze i czule... Oderwał się ode mnie i cały czar prysł, ale ja nadal czułam motyle w brzuchu. To były tylko 3 sekundy, ale najlepsze 3 sekundy mojego życia. Moje policzki płonęły. Popatrzyłam na Niall'a, który najwyraźniej unikał mojego wzroku. Wtedy przypomniałam sobie, że nie jesteśmy tu sami. Obejrzałam twarze pozostałych wszyscy byli mocno zdziwieni tylko Tomlinson szczerzył się jak głupi do sera. Na domiar złego zaczął jeszcze klaskać. 2 minuty później dołączyli do niego Zayn, Harry i Liam. Piorunowałam ich z Horanem wzrokiem. Van się uśmiechała i patrzyła na mnie z miną typu " Chłopak się w tobie buja. Widać to gołym okiem. " . Moje kąciki ust uniosły się ku górze i zaczęłam się śmiać. W moje ślady poszła brunetka i Irlandczyk. Cała nasza 7 zwijała się ze śmiechu na podłodze. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, ale jak się uspokoiliśmy to poczułam, że jestem strasznie głodna.
- Ej, chłopaki. Głodna jestem. - oznajmiłam im.
- Ja też. - poparła mnie brązowooka.
- I ja. - dołączył się do naszych narzekań Horan. Zaśmialiśmy się.
- Ty zawsze jesteś głodny. - zauważyłam.
- No fakt. - przyznał mi racje.
- Ja też bym coś zjadł. - dopowiedział Zayn. - Zamówmy pizze i chodźmy do nas do ogrodu popływać w basenie ! - przedstawił nam swój pomysł Mulat. Chętnie się na niego zgodziliśmy. Poszłyśmy z Van na góre do garderoby przebrać się w stroje, które Niall radził nam zabrać w razie czego. Tam moja przyjaciółka poruszyła temat pocałunku.
- Jak było ? - nie wytrzymała w końcu.
- Co jak było ? - oczywiście wiedziałam o co jej chodzi, ale chciałam, żeby się troche podenerwowała.
- No jak to co ? - udało mi się. - Pocałunek. Jak on całuje ?
- Bosko. - odparłam bez chwili wahania. - Czułam w brzuchu stado motyli. To było... magiczne. Przy nim czuje się wyjątkowo. - rozmarzyłam się.
- To cudownie ! - pisnęła. - Zaprosicie mnie na ślub co nie ?
- Dziewczyno ! - zaśmiałam się i ona też. Chwile milczałyśmy aż w końcu znalazłam idealny temat.
- A jak tam Harry ? - uśmiechnęłam się złośliwie choć ona nie mogła tego zobaczyć, bo byłam za parawanem.
- Harry ? On... On jest fajny. - zmieszała się co mi dało satysfakcje. Ubrałam na siebie ten strój http://www.lpp.com.pl/katalog/small/W1118-00X.jpg.
- Długo jeszcze ? - zadałam pytanie brunetce.
- Już jestem gotowa. - odpowiedziała na co ja wyszłam z za parawanu. Van była ubrana w ten strój http://www.lpp.com.pl/katalog/small/W1113-00X.jpg i podkreślał idealnie jej kształty.
- Wyglądasz super ! - oceniłam.
- Dzięki. Ty też. - odparła.
- Dzięki.
- Dziewczyny pizza przyszła ! - usłyszałyśmy głos Liam'a z dołu. Szybko zbiegłyśmy po schodach. Gdy chłopcy nas zobaczyli zaniemówili. Pierwszy odezwał się Louis.
- Wow... Wyglądacie... sexi... - przygryzł dolną wargę przez co dostał poduszką od pozostałej czwórki chłopaków.
- Opanuj dupe Tomlinson. Ty masz dziewczyne. - przypomniał mu Zayn. Lou się opanował, a my zachichotałyśmy.
- To idziemy nad ten basen czy nie ? - zniecierpliwił się Liam trzymający nasze jedzenie.
- Idziemy. - zadecydowałam i udałam się z Daddy'm do ogrodu. Za nami podążyła cała reszta...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Już dodałam. :D Uffff. W końcu ! Mam nadzieje, że się podoba. ;* Mam pomysł na następny już. ^^ Ale część 10 pojawi się tylko wtedy jak pod tą częścią będą 4 komy. W ogóle nie komentujecie, albo 1 czy 2 osoby... :( Spróbujcie mnie choć troche zrozumieć. Jak pod tą częścią będą 4 komentarze to w środe albo w czwartek się pojawi next.
Klaudia ♥
Vanessa jako jedyna wiedziała ile Niall dla mnie znaczył więc odwróciłam się w jej strone. One patrzyła na mnie z szeroko rozdziawioną buzią i tępym wyrazem twarzy. Była mega zdziwiona, jak ja. Spojrzałam na Horana, który najwidoczniej chciał zabić wzrokiem Louis'a, który drwiąco się uśmiechał.Co miała oznaczać mina blondyna ? Nie ważne, później będe się nad tym zastanawiać.
- C...co Nial... ma... zrobić ? - wydukałam w końcu. Brzmiało to prze komicznie, ale nie obchodzi mnie to.
- Pocałować cię. - wyszczerzył się Lou. - No dawaj Niall, bo poniesiesz kare. Przecież znasz zasady. - droczył się z Irlandczykiem.
- Znam. - blondyn popatrzył na niego spode łba i odwrócił się w moją strone. Widziałam, że jest zmieszany. - Musimy. - wyszeptał mi do ucha. Ja tylko pokiwałam głową. - Nie bierz tego do siebie. - powiedział jeszcze tylko i zaczął się do mnie przybliżać. Był coraz bliżej, a ja czułam jak szybko mi bije serce. Po chwili złączył nasze usta delikatnie. W moim brzuchu zatańczyło stado motyli. Oddałam mu lekko pocałunek. Robił to tak dobrze i czule... Oderwał się ode mnie i cały czar prysł, ale ja nadal czułam motyle w brzuchu. To były tylko 3 sekundy, ale najlepsze 3 sekundy mojego życia. Moje policzki płonęły. Popatrzyłam na Niall'a, który najwyraźniej unikał mojego wzroku. Wtedy przypomniałam sobie, że nie jesteśmy tu sami. Obejrzałam twarze pozostałych wszyscy byli mocno zdziwieni tylko Tomlinson szczerzył się jak głupi do sera. Na domiar złego zaczął jeszcze klaskać. 2 minuty później dołączyli do niego Zayn, Harry i Liam. Piorunowałam ich z Horanem wzrokiem. Van się uśmiechała i patrzyła na mnie z miną typu " Chłopak się w tobie buja. Widać to gołym okiem. " . Moje kąciki ust uniosły się ku górze i zaczęłam się śmiać. W moje ślady poszła brunetka i Irlandczyk. Cała nasza 7 zwijała się ze śmiechu na podłodze. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, ale jak się uspokoiliśmy to poczułam, że jestem strasznie głodna.
- Ej, chłopaki. Głodna jestem. - oznajmiłam im.
- Ja też. - poparła mnie brązowooka.
- I ja. - dołączył się do naszych narzekań Horan. Zaśmialiśmy się.
- Ty zawsze jesteś głodny. - zauważyłam.
- No fakt. - przyznał mi racje.
- Ja też bym coś zjadł. - dopowiedział Zayn. - Zamówmy pizze i chodźmy do nas do ogrodu popływać w basenie ! - przedstawił nam swój pomysł Mulat. Chętnie się na niego zgodziliśmy. Poszłyśmy z Van na góre do garderoby przebrać się w stroje, które Niall radził nam zabrać w razie czego. Tam moja przyjaciółka poruszyła temat pocałunku.
- Jak było ? - nie wytrzymała w końcu.
- Co jak było ? - oczywiście wiedziałam o co jej chodzi, ale chciałam, żeby się troche podenerwowała.
- No jak to co ? - udało mi się. - Pocałunek. Jak on całuje ?
- Bosko. - odparłam bez chwili wahania. - Czułam w brzuchu stado motyli. To było... magiczne. Przy nim czuje się wyjątkowo. - rozmarzyłam się.
- To cudownie ! - pisnęła. - Zaprosicie mnie na ślub co nie ?
- Dziewczyno ! - zaśmiałam się i ona też. Chwile milczałyśmy aż w końcu znalazłam idealny temat.
- A jak tam Harry ? - uśmiechnęłam się złośliwie choć ona nie mogła tego zobaczyć, bo byłam za parawanem.
- Harry ? On... On jest fajny. - zmieszała się co mi dało satysfakcje. Ubrałam na siebie ten strój http://www.lpp.com.pl/katalog/small/W1118-00X.jpg.
- Długo jeszcze ? - zadałam pytanie brunetce.
- Już jestem gotowa. - odpowiedziała na co ja wyszłam z za parawanu. Van była ubrana w ten strój http://www.lpp.com.pl/katalog/small/W1113-00X.jpg i podkreślał idealnie jej kształty.
- Wyglądasz super ! - oceniłam.
- Dzięki. Ty też. - odparła.
- Dzięki.
- Dziewczyny pizza przyszła ! - usłyszałyśmy głos Liam'a z dołu. Szybko zbiegłyśmy po schodach. Gdy chłopcy nas zobaczyli zaniemówili. Pierwszy odezwał się Louis.
- Wow... Wyglądacie... sexi... - przygryzł dolną wargę przez co dostał poduszką od pozostałej czwórki chłopaków.
- Opanuj dupe Tomlinson. Ty masz dziewczyne. - przypomniał mu Zayn. Lou się opanował, a my zachichotałyśmy.
- To idziemy nad ten basen czy nie ? - zniecierpliwił się Liam trzymający nasze jedzenie.
- Idziemy. - zadecydowałam i udałam się z Daddy'm do ogrodu. Za nami podążyła cała reszta...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Już dodałam. :D Uffff. W końcu ! Mam nadzieje, że się podoba. ;* Mam pomysł na następny już. ^^ Ale część 10 pojawi się tylko wtedy jak pod tą częścią będą 4 komy. W ogóle nie komentujecie, albo 1 czy 2 osoby... :( Spróbujcie mnie choć troche zrozumieć. Jak pod tą częścią będą 4 komentarze to w środe albo w czwartek się pojawi next.
Klaudia ♥
piątek, 26 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 8
Imagin z Niall'em cz. 8
... Niall uciekał przed Louis'em, który gonił go z łyżką wykrzykując " Zjadłeś moją ostatnią marchewke ! Nie daruje ci tego ! ", Zayn bił poduszką Harry'ego wrzeszcząc " Mogłeś se kupić własny lakier, to był mój ostatni ! Patrz na moje włosy ! Ty zdrajco, jak mogłeś ?! " , za to Liam próbował wszystkich uspokoić przez co dostał pare razy poduszką od Malika i był opryskany wodą z pistoleta na wode, który Louis trzymał w ręce i mierzył w Horana. W dodatku wszędzie panował niezły bałagan. Spojrzełyśmy po sobie i wybuchłyśmy niepochamowanym śmiechem. Chłopcy wtedy spojrzeli w strone drzwi. Gdy nas zobaczyli odruchowo się uspokoili i zmieszani patrzyli w podłoge oprócz oczywiście Daddy'iego, który był nam wdzięczny.
- No nareszcie ktoś ich uspokoił ! Dziękuje dziewczyny, jesteście aniołami. To są jakieś zwierzęta ! Z nimi się żyć nie da. - wyżalał nam się Payne, a my jeszcze bardziej zaczęłyśmy się śmiać. Spojrzał na nas i zrobił mine typu " Foch ", odwrócił głowe i założył ręce na piersi.
- Eee...To, ten... Jak długo tam stoicie ? - jąkał się blondas. Ślicznie wyglądał jak tak się rumienił. Popatrzyłyśmy na siebie.
- Nie. - odezwałam się w końcu. - Od jakiś 2 minut. Tak fajnie było patrzeć jak 5 naszych idoli się wygłupia. - przypomniałam sobie obraz z przed kilku minut i znowu wybuchłam śmiechem. Vanessa z resztą też. Niall rozglądał się zakłopotany po twarzach przyjaciół. Po 5 minutach się opanowałyśmy, a oni troche ochłonęli.
- Ok no to nie będziecie chyba tak stały na zewnątrz. Wejdziecie do środka. - zaprosił nas Hazza. Posłusznie przeszłyśmy przez próg ich domu i uśmiechnęłyśmy się promiennie. Wtedy do mnie doszło, że jeszcze nie przedstawiłam mojej nowej przyjaciółki nikomu z chłopaków. Choć ja sama znałam tylko Niall'a to czułam się zobowiązana ich ze sobą zapoznać.
- Ekhem. - odchrząknęłam i wszystkie oczy zwróciły się na mnie. - To jest Vanessa, moja nowa przyjaciółka i sąsiadka. - tu pokazałam na brunetke stojącą obok mnie. - Jest waszą fanką podobnie jak ja. Tu spojrzałam na Irlandczyka. Chłopak w mig pojął o co chodzi.
- Chłopaki to jest moja nowa przyjaciółka [T.I]. - zaczął i wskazał na mnie. - A to jest ta jej przyjaciółka Vanessa. - uśmiechnął się do nas.
- Cześć. - przywitałyśmy się i odwzajemniłyśmy gest Niall'a.
- Hej. - odpowiedzieli nam przyjaciele blondyna. Widziałam, że Harry cały czas patrzy na Van, a ona nie może od niego wzroku oderwać. To było słodkie.
- Ty jesteś ta [T.I] ? - zagadnął mnie Louis. Pokiwałam głową na tak. - Niall cały czas o tobie opowiadał. - nieco zdziwiona i rozbawiona spojrzałam na Horana, który patrzył na Tomilsona tak, że gdyby wzrok mógłby zabijać już by padł trupem.
- Naprawde ? To miłe... - speszyłam się lekko i spuściłam głowe w dół.
- To co ? Chodźcie do salonu. - powiedział Zayn. Posłusznie ruszyliśmy za nim. Odwrócił się do nas z chytrym uśmiechem. Oni mają szalone pomysły więc się troche przestraszyłam. - Gramy w butelke. - oznajmił.
- Ok. - wyszczerzył się Harold. No tak... - Co wy na to dziewczyny ? - spytał. Zmierzyłyśmy się wzrokiem i uśmiechnęłyśmy się od ucha do ucha.
- Pewnie. - odparłyśmy chórem.
- Świetnie ! To ja ide po butelke. - Irlandczyk wyszedł, a my rozsiadłyśmy się na podłodze z chłopakami. Zaczęłyśmy z Van ze sobą szeptać aby inni nas nie usłyszeli.
- Boje sie... Oni mogą mieć szalone pomysły. - szepnęłam jej na ucho.
- Noo. - przytaknęła. - Jakoś to przetrwamy. Będzie dobrze. - umilkłyśmy jak uśmiechnięty od ucha do uch blondyn wkroczył do pomieszczenia z pustą butelką w ręce.
- Mam. - oznajmił. - Ok, ja zaczynam, bo to ja przyniosłem butelke. - usiadł między mną, a Zayn'em. Zakręcił plastikowym przedmiotem. Wypadło na Van. - Pytanie czy wyzwanie ?
- Pytanie. - rzuciła.
- Którego z nas najbardziej lubisz ? - złowieszczo się uśmiechnął.
- Harry'ego. - odpowiedziała bez chwili wahania. Zauważyłam jak loczek triumfująco się uśmiecha. - Teraz ja. - Wypadło na Liam'a. - Pytanie czy wyzwanie ?
- Wyzwanie. - wybrał.
- Weź do ręki łyżke. - Haha ! Ta to jest wredna. Daddy'iemu zbladła mina, ale poszedł do kuchni i otworzył szuflade. Po chwili wrócił z metalową rzeczą w ręku i miną jakby się zaraz miał rozpłakać. Brunetka ulitowała się nad nim i pozwoliła mu już ją odłożyć. Chłopak nie dał się długo prosić i po 30 sekundach znów siedział na dywanie i kręcił butelką. Siedzieliśmy i graliśmy jakieś 2 godziny. Teraz wypadło na Niall'a.
- Pytanie czy wyzwanie ? - zadał pytanie Mr. Carrot.
- Wyzwanie. - Louis uśmiechnął się złowrogo co nie świadczyło nic dobrego. Miałam straszne obawy i nie wiem jak, ale potwierdziły się one gdy Tomlinson rzekł :
- Pocałuj [T.I]...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uffff, udało się ! :D I jak ? Moim zdaniem ta część jest koszmarna. ;( Kolejna będzie za tydzień albo za 3 dni. Nie wiem jeszcze... Mam do was prośbe. Komentujcie, bo mi na tym bardzo zależy i motywuje do pracy. ♥ Bardzo się staram, a nikt nie zostawia po sobie jakikolwiek ślad. Także bardzo prosze. :)
Klaudia ;*
P.S. Za wszystkie błędy przepraszam ! <33
... Niall uciekał przed Louis'em, który gonił go z łyżką wykrzykując " Zjadłeś moją ostatnią marchewke ! Nie daruje ci tego ! ", Zayn bił poduszką Harry'ego wrzeszcząc " Mogłeś se kupić własny lakier, to był mój ostatni ! Patrz na moje włosy ! Ty zdrajco, jak mogłeś ?! " , za to Liam próbował wszystkich uspokoić przez co dostał pare razy poduszką od Malika i był opryskany wodą z pistoleta na wode, który Louis trzymał w ręce i mierzył w Horana. W dodatku wszędzie panował niezły bałagan. Spojrzełyśmy po sobie i wybuchłyśmy niepochamowanym śmiechem. Chłopcy wtedy spojrzeli w strone drzwi. Gdy nas zobaczyli odruchowo się uspokoili i zmieszani patrzyli w podłoge oprócz oczywiście Daddy'iego, który był nam wdzięczny.
- No nareszcie ktoś ich uspokoił ! Dziękuje dziewczyny, jesteście aniołami. To są jakieś zwierzęta ! Z nimi się żyć nie da. - wyżalał nam się Payne, a my jeszcze bardziej zaczęłyśmy się śmiać. Spojrzał na nas i zrobił mine typu " Foch ", odwrócił głowe i założył ręce na piersi.
- Eee...To, ten... Jak długo tam stoicie ? - jąkał się blondas. Ślicznie wyglądał jak tak się rumienił. Popatrzyłyśmy na siebie.
- Nie. - odezwałam się w końcu. - Od jakiś 2 minut. Tak fajnie było patrzeć jak 5 naszych idoli się wygłupia. - przypomniałam sobie obraz z przed kilku minut i znowu wybuchłam śmiechem. Vanessa z resztą też. Niall rozglądał się zakłopotany po twarzach przyjaciół. Po 5 minutach się opanowałyśmy, a oni troche ochłonęli.
- Ok no to nie będziecie chyba tak stały na zewnątrz. Wejdziecie do środka. - zaprosił nas Hazza. Posłusznie przeszłyśmy przez próg ich domu i uśmiechnęłyśmy się promiennie. Wtedy do mnie doszło, że jeszcze nie przedstawiłam mojej nowej przyjaciółki nikomu z chłopaków. Choć ja sama znałam tylko Niall'a to czułam się zobowiązana ich ze sobą zapoznać.
- Ekhem. - odchrząknęłam i wszystkie oczy zwróciły się na mnie. - To jest Vanessa, moja nowa przyjaciółka i sąsiadka. - tu pokazałam na brunetke stojącą obok mnie. - Jest waszą fanką podobnie jak ja. Tu spojrzałam na Irlandczyka. Chłopak w mig pojął o co chodzi.
- Chłopaki to jest moja nowa przyjaciółka [T.I]. - zaczął i wskazał na mnie. - A to jest ta jej przyjaciółka Vanessa. - uśmiechnął się do nas.
- Cześć. - przywitałyśmy się i odwzajemniłyśmy gest Niall'a.
- Hej. - odpowiedzieli nam przyjaciele blondyna. Widziałam, że Harry cały czas patrzy na Van, a ona nie może od niego wzroku oderwać. To było słodkie.
- Ty jesteś ta [T.I] ? - zagadnął mnie Louis. Pokiwałam głową na tak. - Niall cały czas o tobie opowiadał. - nieco zdziwiona i rozbawiona spojrzałam na Horana, który patrzył na Tomilsona tak, że gdyby wzrok mógłby zabijać już by padł trupem.
- Naprawde ? To miłe... - speszyłam się lekko i spuściłam głowe w dół.
- To co ? Chodźcie do salonu. - powiedział Zayn. Posłusznie ruszyliśmy za nim. Odwrócił się do nas z chytrym uśmiechem. Oni mają szalone pomysły więc się troche przestraszyłam. - Gramy w butelke. - oznajmił.
- Ok. - wyszczerzył się Harold. No tak... - Co wy na to dziewczyny ? - spytał. Zmierzyłyśmy się wzrokiem i uśmiechnęłyśmy się od ucha do ucha.
- Pewnie. - odparłyśmy chórem.
- Świetnie ! To ja ide po butelke. - Irlandczyk wyszedł, a my rozsiadłyśmy się na podłodze z chłopakami. Zaczęłyśmy z Van ze sobą szeptać aby inni nas nie usłyszeli.
- Boje sie... Oni mogą mieć szalone pomysły. - szepnęłam jej na ucho.
- Noo. - przytaknęła. - Jakoś to przetrwamy. Będzie dobrze. - umilkłyśmy jak uśmiechnięty od ucha do uch blondyn wkroczył do pomieszczenia z pustą butelką w ręce.
- Mam. - oznajmił. - Ok, ja zaczynam, bo to ja przyniosłem butelke. - usiadł między mną, a Zayn'em. Zakręcił plastikowym przedmiotem. Wypadło na Van. - Pytanie czy wyzwanie ?
- Pytanie. - rzuciła.
- Którego z nas najbardziej lubisz ? - złowieszczo się uśmiechnął.
- Harry'ego. - odpowiedziała bez chwili wahania. Zauważyłam jak loczek triumfująco się uśmiecha. - Teraz ja. - Wypadło na Liam'a. - Pytanie czy wyzwanie ?
- Wyzwanie. - wybrał.
- Weź do ręki łyżke. - Haha ! Ta to jest wredna. Daddy'iemu zbladła mina, ale poszedł do kuchni i otworzył szuflade. Po chwili wrócił z metalową rzeczą w ręku i miną jakby się zaraz miał rozpłakać. Brunetka ulitowała się nad nim i pozwoliła mu już ją odłożyć. Chłopak nie dał się długo prosić i po 30 sekundach znów siedział na dywanie i kręcił butelką. Siedzieliśmy i graliśmy jakieś 2 godziny. Teraz wypadło na Niall'a.
- Pytanie czy wyzwanie ? - zadał pytanie Mr. Carrot.
- Wyzwanie. - Louis uśmiechnął się złowrogo co nie świadczyło nic dobrego. Miałam straszne obawy i nie wiem jak, ale potwierdziły się one gdy Tomlinson rzekł :
- Pocałuj [T.I]...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uffff, udało się ! :D I jak ? Moim zdaniem ta część jest koszmarna. ;( Kolejna będzie za tydzień albo za 3 dni. Nie wiem jeszcze... Mam do was prośbe. Komentujcie, bo mi na tym bardzo zależy i motywuje do pracy. ♥ Bardzo się staram, a nikt nie zostawia po sobie jakikolwiek ślad. Także bardzo prosze. :)
Klaudia ;*
P.S. Za wszystkie błędy przepraszam ! <33
niedziela, 21 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 7
Imagin z Niall'em cz. 7
* Następnego dnia *
Wstałam o 8.00. O 10 mamy być u chłopaków więc fajnie. Zwlokłam się z łóżka, wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Poranna toaleta zajęła mi 30 minut. Pomalowałam lekko rzęsy czarnym tuszem i ubrałam się w http://www.faslook.pl/collection/-8643/#. Zeszłam na dół do kuchni. Zastałam tam tylko Tom'a więc to było lekko podejrzane. Patrzyłam na małego nieufnie przyrządzając płatki z mlekiem. Mój brat uniósł głowe z nad telewizora i popatrzył na mnie swoimi dużymi oczami.
- Mi też zrób ! - krzyknął.
- Pfff ta jasne. Nie umiesz sam ? - spytałam ironicznie. Tego dnia nikt mi nie mógł zepsuć.
- Proooooooszeeeeeeeee ! - błagał i zaczął skakać w okół moich nóg.
- No ok. - zaśmiałam się.
- Super ! Jesteś najlepszą siostrą pod słońcem !
- Wiem. - odparłam z miną typu " Poker Face ". Pobiegł dalej sie bawić, a ja robiłam mu śniadanie. Po 2 minutach weszłam do naszego salonu i postawiłam miske dla Tommi'ego na stole, a sama zaczęłam jeść. To będzie fantastyczny dzień. Zobacze Niall'a, poznam reszte zespołu, bardziej się zaprzyjaźnie z Vanessą... Tak to będą boskie 24 godziny. Skończyłam jeść jak z resztą i mój brat. Zaniosłam naczynia do zmywarki i wróciłam na kanape. Oglądałam 4fun.tv. Nic ciekawego nie leciało, ale nie miałam nic lepszego do roboty. O 9.30 na dół zeszli moi rodzice. Tata w pidżamie, a mama jak zwykle świeża i umyta. Miała już nawet na sobie ciuchy co ostatnio nie zdarzało się często.
- Hej. - przywitałam się z nimi i uśmiechnęłam się. Odpowiedzieli mi tym samym.
- Witaj córeczko. - odpowiedział mój rodziciel.
- Cześć kochanie. - odparła moja rodzicielka. - Jakie palny na dziś ? - dodała nalewając sobie kawy do filiżanki.
- Przecież dzisiaj idziemy z Vanessą do chłopaków. - byłam lekko zdziwiona. Przecież mama o tym wiedziała.
- A no tak. - przypomniała sobie. - Przepraszam [T.I]. Wczoraj się tyle działo, że zapomniałam. Ta Vanessa to sympatyczna dziewczyna.
- No tak. Bardzo się polubiłyśmy. - rzuciłam.
- Matt i Tommy się też bardzo polubili. Jej rodzice to bardzo fajni ludzie. - patrzyła na mnie i popijała kawe z filianki. Rozmawiałyśmy tak dopóki nie przerwał nam dzwonek do drzwi. Przekonana, że to moja nowa przyjaciółka ruszyłam otworzyć. Nie myliłam się. Stała w progu promienna jak nigdy. Była ubrana w http://www.faslook.pl/collection/3-821/. Wyglądała ślicznie.
- Siemka kochana. - przywitała się ze mną.
- No hej misiek. - odparłam. - Mamo ja wychodze ! - wzięłam torbe i wyszłam. Cała droga zeszła nam na gadaniu o tym jaka będzie reszta zespołu i jak tam będzie. Cały czas się śmiałyśmy i wygłupiałyśmy. Buzia nam się nie zamykała ani na chwile. Po 15 minutach byłyśmy pod domem One Direction. Bałam się co tam moge zobaczyć. Niepewnie zapukałam. Nic. Ponowiłam czynność. Znowu nic. Uchyliłam lekko drzwi wielkiej posiadłości. Brunetka dała mi znak abym jeszcze bardziej je otworzyła. Zrobiłam to co mi kazała. Po chwili drzwi były otwarte na oścież. To co tam zobaczyłyśmy przeszło najśmielsze oczekiwania moje i Vanessy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak ? :DD Postanowiłam potrzymać was troche w niepewności ^^ Zła ja ;D Następny będzie dopiero za tydzień. Komentujcie, bo to strasznie motywuje. <3
Klaudia ;P
* Następnego dnia *
Wstałam o 8.00. O 10 mamy być u chłopaków więc fajnie. Zwlokłam się z łóżka, wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Poranna toaleta zajęła mi 30 minut. Pomalowałam lekko rzęsy czarnym tuszem i ubrałam się w http://www.faslook.pl/collection/-8643/#. Zeszłam na dół do kuchni. Zastałam tam tylko Tom'a więc to było lekko podejrzane. Patrzyłam na małego nieufnie przyrządzając płatki z mlekiem. Mój brat uniósł głowe z nad telewizora i popatrzył na mnie swoimi dużymi oczami.
- Mi też zrób ! - krzyknął.
- Pfff ta jasne. Nie umiesz sam ? - spytałam ironicznie. Tego dnia nikt mi nie mógł zepsuć.
- Proooooooszeeeeeeeee ! - błagał i zaczął skakać w okół moich nóg.
- No ok. - zaśmiałam się.
- Super ! Jesteś najlepszą siostrą pod słońcem !
- Wiem. - odparłam z miną typu " Poker Face ". Pobiegł dalej sie bawić, a ja robiłam mu śniadanie. Po 2 minutach weszłam do naszego salonu i postawiłam miske dla Tommi'ego na stole, a sama zaczęłam jeść. To będzie fantastyczny dzień. Zobacze Niall'a, poznam reszte zespołu, bardziej się zaprzyjaźnie z Vanessą... Tak to będą boskie 24 godziny. Skończyłam jeść jak z resztą i mój brat. Zaniosłam naczynia do zmywarki i wróciłam na kanape. Oglądałam 4fun.tv. Nic ciekawego nie leciało, ale nie miałam nic lepszego do roboty. O 9.30 na dół zeszli moi rodzice. Tata w pidżamie, a mama jak zwykle świeża i umyta. Miała już nawet na sobie ciuchy co ostatnio nie zdarzało się często.
- Hej. - przywitałam się z nimi i uśmiechnęłam się. Odpowiedzieli mi tym samym.
- Witaj córeczko. - odpowiedział mój rodziciel.
- Cześć kochanie. - odparła moja rodzicielka. - Jakie palny na dziś ? - dodała nalewając sobie kawy do filiżanki.
- Przecież dzisiaj idziemy z Vanessą do chłopaków. - byłam lekko zdziwiona. Przecież mama o tym wiedziała.
- A no tak. - przypomniała sobie. - Przepraszam [T.I]. Wczoraj się tyle działo, że zapomniałam. Ta Vanessa to sympatyczna dziewczyna.
- No tak. Bardzo się polubiłyśmy. - rzuciłam.
- Matt i Tommy się też bardzo polubili. Jej rodzice to bardzo fajni ludzie. - patrzyła na mnie i popijała kawe z filianki. Rozmawiałyśmy tak dopóki nie przerwał nam dzwonek do drzwi. Przekonana, że to moja nowa przyjaciółka ruszyłam otworzyć. Nie myliłam się. Stała w progu promienna jak nigdy. Była ubrana w http://www.faslook.pl/collection/3-821/. Wyglądała ślicznie.
- Siemka kochana. - przywitała się ze mną.
- No hej misiek. - odparłam. - Mamo ja wychodze ! - wzięłam torbe i wyszłam. Cała droga zeszła nam na gadaniu o tym jaka będzie reszta zespołu i jak tam będzie. Cały czas się śmiałyśmy i wygłupiałyśmy. Buzia nam się nie zamykała ani na chwile. Po 15 minutach byłyśmy pod domem One Direction. Bałam się co tam moge zobaczyć. Niepewnie zapukałam. Nic. Ponowiłam czynność. Znowu nic. Uchyliłam lekko drzwi wielkiej posiadłości. Brunetka dała mi znak abym jeszcze bardziej je otworzyła. Zrobiłam to co mi kazała. Po chwili drzwi były otwarte na oścież. To co tam zobaczyłyśmy przeszło najśmielsze oczekiwania moje i Vanessy...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak ? :DD Postanowiłam potrzymać was troche w niepewności ^^ Zła ja ;D Następny będzie dopiero za tydzień. Komentujcie, bo to strasznie motywuje. <3
Klaudia ;P
sobota, 20 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 6
Imagin z Niall'em cz. 6
Razem z Vanessą udałyśmy się bo mojego pokoju. Po chwili siedziałyśmy już u mnie na łóżku i gadałyśmy.
- Opowiedz mi coś o sobie. - zagadnęłam ją. Po chwili poprawiłam się. - Oczywiście jeśli masz ochote.
- Ok. - roześmiała się. - Pochodze z LA. Do Londynu przeprowadziliśmy się jak miałam 12 lat, a Matt 2. Miałam w życiu dwóch chłopaków. Aktualnie jestem singielką. Kocham One Direction, ale nigdy ich nie poznałam choć to moje marzenie. - zauważyłam, że dziewczyna jest smutna, a moje oczy rozbłysły figlarnie. Moge ją z nimi poznać... Czemu nie ? - Co sie tak szczerzysz jak głupi do sera kiedy ja ci mówie o moim nieszczęściu ?! - zrobiła mine ala foch. Zaczęłam się śmiać.
- Moge cie z nimi poznać... - jej oczy rozbłysły. - Pierwszego dnia jak tu przylecieliśmy z Florydy to poszłam do Nando's. Tam poznałam Niall'a. Zaprzyjaźniliśmy się. - uśmiechnęłam się na wspomnienie tamtego dnia. - I... Moge ci zaufać ? - spojrzałam na nią. Pokiwała twierdząco głową. - Chyba się w nim zakochałam. - czekałam na jej reakcje.
- Naprawde ?! To cudownie !!! Tak ci zazdroszcze ! Serio mogłabyś mnie z nimi poznać ? To bomba ! - ekscytowała się. - Oczywiście nie powiem tego nikomu. Zawsze dotrzymuje obietnic.
- Dziękuje. - zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. Była strasznie fajną dziewczyną i też nieco zwariowaną jak ja. Przerwał nam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam nie patrząc kto to.
- Hallo ? - powiedziałam do komórki.
- Cześć [T.I]. - usłyszałam melodyjny głos Irlandczyka. Chwilowo nogi miałam jak z waty. Vanessa wpatrywała się we mnie ciekawie.
- Hej. - odparłam. - Czemu dzwonisz ? Miałeś być w studiu z chłopakami. - odruchowo popatrzyłam na moją nową przyjaciółke, która nie dowierzała w to co usłyszała, ale była cicho.
- Mamy krótką przerwe. Słuchaj... Nie miałabyś ochoty pojechać jutro do mnie ? Poznałabyś reszte chłopaków i w ogóle... - jąkał się co było urocze w jego wykonaniu.
- No pewnie. A mogłabym zabrać ze sobą koleżanke ? Jest waszą fanką... - Bingo ! Akurat trafiła się okazja, żeby zabrać Van do tych wariatów.
- Oczywiście, weź ją ! Skoro to fanka to tym lepiej. - odetchnął z ulgą. - Słuchaj musze kończyć, bo Paul nas woła. Pa, do jutra !
- Do jutra. - pożegnałam się i rozłączyłam połączenie. Dopiero wtedy spojrzałam za siebie. Brunetka miała rozdziawioną buzie i oczy wielkie jak spodki.
- Zabieram cie jutro do domu One Direction ! - oznajmiłam. Ta natychmiast zaczęła piszczeć. Rzuciła mi się na szyje i dziękowała. Gadałyśmy sobie tak jeszcze przez 2 godziny. Zeszłyśmy na dół gdzie moi rodzice i Tommy już się żegnali z nowo poznanymi sąsiadami.
- Jutro my zapraszamy do nas na kawe. - powiedziała mama Vanessy.
- Z miłą chęcią przyjdziemy Natasho. - oznajmiła moja rodzicielka. Spojrzałyśmy po sobie z brunetką. Ona prawie natychmiast podeszła do mamy i zaczęła namawiać ją żeby ją puściła ze mną do Niall'a i reszty chłopaków. Ja moją też namawiałam. Obie kobiety westchnęły i ustąpiły. Krzyknęłyśmy z radości i rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Wymieniłyśmy się z Van numerami telefonu. Pożegnałyśmy się i cała nasza rodzina zabrała się za sprzątanie. Po tej czynności poszłam na góre się umyć. Poszło mi to szybko. Westchnęłam głęboko i opadłam ciężko na łóżko. Po 10 minutach leżenia odpłynęłam w objęcia Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~
Hej kotki ! ;33 Dawno nie pisałam, ale nie moge wchodzić. :CC Wchodze tylko jak mamy nie ma czyli baaaaardzo rzadko. Przepraszam, że taki krótki. ♥ Następny będzie dłuższy. :D Piszcie w komach co sądzicie o tej części. Jutro może będzie następna. Kocham Was ! ♥
P.S. Za wszystkie błędy przepraszam ! I komentujcie bo to strasznie motywuje ! :33
Klaudia <69
Razem z Vanessą udałyśmy się bo mojego pokoju. Po chwili siedziałyśmy już u mnie na łóżku i gadałyśmy.
- Opowiedz mi coś o sobie. - zagadnęłam ją. Po chwili poprawiłam się. - Oczywiście jeśli masz ochote.
- Ok. - roześmiała się. - Pochodze z LA. Do Londynu przeprowadziliśmy się jak miałam 12 lat, a Matt 2. Miałam w życiu dwóch chłopaków. Aktualnie jestem singielką. Kocham One Direction, ale nigdy ich nie poznałam choć to moje marzenie. - zauważyłam, że dziewczyna jest smutna, a moje oczy rozbłysły figlarnie. Moge ją z nimi poznać... Czemu nie ? - Co sie tak szczerzysz jak głupi do sera kiedy ja ci mówie o moim nieszczęściu ?! - zrobiła mine ala foch. Zaczęłam się śmiać.
- Moge cie z nimi poznać... - jej oczy rozbłysły. - Pierwszego dnia jak tu przylecieliśmy z Florydy to poszłam do Nando's. Tam poznałam Niall'a. Zaprzyjaźniliśmy się. - uśmiechnęłam się na wspomnienie tamtego dnia. - I... Moge ci zaufać ? - spojrzałam na nią. Pokiwała twierdząco głową. - Chyba się w nim zakochałam. - czekałam na jej reakcje.
- Naprawde ?! To cudownie !!! Tak ci zazdroszcze ! Serio mogłabyś mnie z nimi poznać ? To bomba ! - ekscytowała się. - Oczywiście nie powiem tego nikomu. Zawsze dotrzymuje obietnic.
- Dziękuje. - zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. Była strasznie fajną dziewczyną i też nieco zwariowaną jak ja. Przerwał nam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam nie patrząc kto to.
- Hallo ? - powiedziałam do komórki.
- Cześć [T.I]. - usłyszałam melodyjny głos Irlandczyka. Chwilowo nogi miałam jak z waty. Vanessa wpatrywała się we mnie ciekawie.
- Hej. - odparłam. - Czemu dzwonisz ? Miałeś być w studiu z chłopakami. - odruchowo popatrzyłam na moją nową przyjaciółke, która nie dowierzała w to co usłyszała, ale była cicho.
- Mamy krótką przerwe. Słuchaj... Nie miałabyś ochoty pojechać jutro do mnie ? Poznałabyś reszte chłopaków i w ogóle... - jąkał się co było urocze w jego wykonaniu.
- No pewnie. A mogłabym zabrać ze sobą koleżanke ? Jest waszą fanką... - Bingo ! Akurat trafiła się okazja, żeby zabrać Van do tych wariatów.
- Oczywiście, weź ją ! Skoro to fanka to tym lepiej. - odetchnął z ulgą. - Słuchaj musze kończyć, bo Paul nas woła. Pa, do jutra !
- Do jutra. - pożegnałam się i rozłączyłam połączenie. Dopiero wtedy spojrzałam za siebie. Brunetka miała rozdziawioną buzie i oczy wielkie jak spodki.
- Zabieram cie jutro do domu One Direction ! - oznajmiłam. Ta natychmiast zaczęła piszczeć. Rzuciła mi się na szyje i dziękowała. Gadałyśmy sobie tak jeszcze przez 2 godziny. Zeszłyśmy na dół gdzie moi rodzice i Tommy już się żegnali z nowo poznanymi sąsiadami.
- Jutro my zapraszamy do nas na kawe. - powiedziała mama Vanessy.
- Z miłą chęcią przyjdziemy Natasho. - oznajmiła moja rodzicielka. Spojrzałyśmy po sobie z brunetką. Ona prawie natychmiast podeszła do mamy i zaczęła namawiać ją żeby ją puściła ze mną do Niall'a i reszty chłopaków. Ja moją też namawiałam. Obie kobiety westchnęły i ustąpiły. Krzyknęłyśmy z radości i rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Wymieniłyśmy się z Van numerami telefonu. Pożegnałyśmy się i cała nasza rodzina zabrała się za sprzątanie. Po tej czynności poszłam na góre się umyć. Poszło mi to szybko. Westchnęłam głęboko i opadłam ciężko na łóżko. Po 10 minutach leżenia odpłynęłam w objęcia Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej kotki ! ;33 Dawno nie pisałam, ale nie moge wchodzić. :CC Wchodze tylko jak mamy nie ma czyli baaaaardzo rzadko. Przepraszam, że taki krótki. ♥ Następny będzie dłuższy. :D Piszcie w komach co sądzicie o tej części. Jutro może będzie następna. Kocham Was ! ♥
P.S. Za wszystkie błędy przepraszam ! I komentujcie bo to strasznie motywuje ! :33
Klaudia <69
wtorek, 9 kwietnia 2013
Informacja !
Dostałam już drugą 2 + z matmy z kartkówki, a
zapewaniałam mame, że jestem nauczona... Mówi się trudno. A więc nie
moge wchodzić na laptopa dopóki nie poprawie ocen. Bardzo przepraszam i
postaram się je jak najszybciej poprawić. W z wiązku z tym nie wiem
kiedy będzie dalszy ciąg Imagina z Niall'em. Z góry przepraszam
Klaudia :( ♥
Klaudia :( ♥
sobota, 6 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 5
Imagin z Niall'em cz. 5
Obudziłam się o 10. Wyspałam sie jak nigdy. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Umyłam się, ubrałam w niebieską bluzke na ramiączkach z napisem " Free ", krótkie jeansowe spodenki, niebieskie vansy, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Rzęsy pomalowałam tuszem i przeciągnęłam usta błyszczykiem. Czyli jak zawsze. Zeszłam na dół gdzie był już tata i Tommy.
- Gdzie mama ? Śpi jeszcze ? - zapytałam dwa razy.
- Pojechała na zakupy do Tesco. Powinna za chwile być, bo już jej od godziny nie ma. - odparł mój rodziciel.
- Aha. Czyli nie ma nic w lodówce ?
- Nie. Tom wszystko zjadł. - spojrzałam na mojego młodszego brata, który szczerzył się do mnie. Posłałam mu złowrogie spojrzenie i nalałam do szklanki soku jabłkowego, bo niestety pomarańczowego zabrakło.
Usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na mame z zakupami. Nie czekałam długo, bo po chwili srebrna toyota zaparkowała pod domem. Poderwałam się z kanapy i ruszyłam szybkim krokiem do pojazdu aby jej pomóc wnosić zakupy. Zastałam ją zmagającą się z dwiema wypchanymi po brzegi torbami na zakupy.
- Czekaj, pomoge ci. - zaproponowałam i wzięłam od niej jedną torbe.
- Dziękuje. - posłała mi ciepły uśmiech, który odwzajemniłam. Zaniosłam szybko torbe do kuchni i zaczęłam wszystkie produkty chować do szafek. Po chwili dołączyła do mnie mama i zaczęła robić to samo co ja.
- Jakie plany na dziś ? - spytałam podczas gdy ja zaczęłam sobie robić kanapki na śniadanie.
- Nijakie. Niall ma próbe z zespołem i nie możemy się spotkać, jesli o to ci chodziło. - ba ! Na pewno jej o to chodziło. - Dzisiejszy dzień pewnie spędze w domu. Popływam w basenie, pooglądam telewizje... - mówiłam w trakcie konsumowania mojego posiłku.
- Aha. To dobrze. Spędzimy troche czasu razem. Jak rodzina. - rozpromieniła się. Zjadłam, a naczynia wstawiłam do zmywarki. Udałam się do sąsiedniego pomieszczenia i usiadłam na kanapie. Włączyłam 4fun.tv. Leciało akurat One Direction - Gotta Be You. Zostawiłam i zaczęłam słuchać. Musze przyznać, że mają ogromny talent. Piosenka się skończyła, a ja znów zaczęłam myśleć o Niall'u. Niestety moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Mama robiła sałatke w kuchni, tata czytał gazete, a Tommy bawił się u siebie w pokoju. Postanowiłam otworzyć. Ruszyłam swoje cztery litery z kanapy i udałam się w strone naszych drzwi wejściowych. Przyciągnęłam je do siebie i wtedy moim oczom ukazała się dość miło wyglądająca rodzina. Był w niej dość przystojny facet około 40 lat tak jak mój tata. Kobieta z krótkimi włosami, blondynka o przemiłym uśmiechu. Dziewczyna, brunetka z długimi do pasa włosami, prostymi. Wyglądała na moją rówieśnice. Uśmiechała się tak samo miło jak jej matka. I był jeszcze mały chłopak. Również wyglądał jak rówieśnik Tommiego. Uśmiechnęłam się do nich.
- Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie. W tym momencie po schodach zbiegł mój braciszek głośno krzycząc. Tata biegł za nim i się śmiał. Mama najwyraźniej też jakoś przeszła na góre z kuchni, bo szła za nimi i próbowała ich uspokoić. Zaczęłam się śmiać. Goście również i wtedy moja jakże kochana rodzinka zauważyła nas. Tom zrobił wielkie oczy, tata od razu spoważniał, a mama wyglądała na zażenowaną. Podeszli do miejsca w którym stałam.
- Witam. Mam na imię Lisa Glee. To jest mój mąż Nathan. - blondynka o przemiłym uśmiechu wskazała na wysokiego mężczyzne. Bruneta. - A to są moje dzieci, Vanessa i Matt. - tym razem wskazała na dwoje mniejszych dzieci. Tom rozszerzył jeszcze bardziej oczy w których dało się dostrzec iskierki ciekawości. - Mieszkamy koło państwa, a wy jesteście nowi więc chcieliśmy się przywitać i zapoznać.
- Dzień dobry. - moja rodzicielka uśmiechała się ciepło do naszych nowych sąsiadów. - To bardzo miło z waszej strony. Prosze wejść. - zrobiła im miejsce, a oni posłusznie weszli. - Prosze do salonu. Poznamy się troche. Kawy, herbaty ? - moja mama nie wiedziała jak im dogodzić. Na Florydzie ludzie nie byli aż tacy mili.
- Herbaty dla mnie i Nathana. - odparła pani Glee. Podczas gdy rodzice moi i Vanessy rozamawiali między sobą, a Tom zaczął rozmawiać z Mattem i zabrał go do swojego pokoju ja postanowiłam się zaprzyjaźnić z moją nową sąsiadką.
- Hej. Jestem [T.I]. Może pójdziemy do mnie na góre ? - spytałam brunetke.
- Ładne imie. Ok. Chodźmy. - odparła i razem udalyśmy się do mojego pokoju...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miał być troche inny, ale wyszedł by za długi. :D Mam nadzieje, że się podoba. Następna część pojawi się dzisiaj wieczorem albo za tydzień w piątek. <3 Jak czytasz to skomentuj z anonimka choćby. Bo w ogóle nie komentujecie i nie wiem sama dla kogo to wszystko pisze i staram się zdążyć na czas. :( Pozdrawiam
Klaudia ;**
Obudziłam się o 10. Wyspałam sie jak nigdy. Wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Umyłam się, ubrałam w niebieską bluzke na ramiączkach z napisem " Free ", krótkie jeansowe spodenki, niebieskie vansy, a włosy pozostawiłam rozpuszczone. Rzęsy pomalowałam tuszem i przeciągnęłam usta błyszczykiem. Czyli jak zawsze. Zeszłam na dół gdzie był już tata i Tommy.
- Gdzie mama ? Śpi jeszcze ? - zapytałam dwa razy.
- Pojechała na zakupy do Tesco. Powinna za chwile być, bo już jej od godziny nie ma. - odparł mój rodziciel.
- Aha. Czyli nie ma nic w lodówce ?
- Nie. Tom wszystko zjadł. - spojrzałam na mojego młodszego brata, który szczerzył się do mnie. Posłałam mu złowrogie spojrzenie i nalałam do szklanki soku jabłkowego, bo niestety pomarańczowego zabrakło.
Usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na mame z zakupami. Nie czekałam długo, bo po chwili srebrna toyota zaparkowała pod domem. Poderwałam się z kanapy i ruszyłam szybkim krokiem do pojazdu aby jej pomóc wnosić zakupy. Zastałam ją zmagającą się z dwiema wypchanymi po brzegi torbami na zakupy.
- Czekaj, pomoge ci. - zaproponowałam i wzięłam od niej jedną torbe.
- Dziękuje. - posłała mi ciepły uśmiech, który odwzajemniłam. Zaniosłam szybko torbe do kuchni i zaczęłam wszystkie produkty chować do szafek. Po chwili dołączyła do mnie mama i zaczęła robić to samo co ja.
- Jakie plany na dziś ? - spytałam podczas gdy ja zaczęłam sobie robić kanapki na śniadanie.
- Nijakie. Niall ma próbe z zespołem i nie możemy się spotkać, jesli o to ci chodziło. - ba ! Na pewno jej o to chodziło. - Dzisiejszy dzień pewnie spędze w domu. Popływam w basenie, pooglądam telewizje... - mówiłam w trakcie konsumowania mojego posiłku.
- Aha. To dobrze. Spędzimy troche czasu razem. Jak rodzina. - rozpromieniła się. Zjadłam, a naczynia wstawiłam do zmywarki. Udałam się do sąsiedniego pomieszczenia i usiadłam na kanapie. Włączyłam 4fun.tv. Leciało akurat One Direction - Gotta Be You. Zostawiłam i zaczęłam słuchać. Musze przyznać, że mają ogromny talent. Piosenka się skończyła, a ja znów zaczęłam myśleć o Niall'u. Niestety moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Mama robiła sałatke w kuchni, tata czytał gazete, a Tommy bawił się u siebie w pokoju. Postanowiłam otworzyć. Ruszyłam swoje cztery litery z kanapy i udałam się w strone naszych drzwi wejściowych. Przyciągnęłam je do siebie i wtedy moim oczom ukazała się dość miło wyglądająca rodzina. Był w niej dość przystojny facet około 40 lat tak jak mój tata. Kobieta z krótkimi włosami, blondynka o przemiłym uśmiechu. Dziewczyna, brunetka z długimi do pasa włosami, prostymi. Wyglądała na moją rówieśnice. Uśmiechała się tak samo miło jak jej matka. I był jeszcze mały chłopak. Również wyglądał jak rówieśnik Tommiego. Uśmiechnęłam się do nich.
- Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie. W tym momencie po schodach zbiegł mój braciszek głośno krzycząc. Tata biegł za nim i się śmiał. Mama najwyraźniej też jakoś przeszła na góre z kuchni, bo szła za nimi i próbowała ich uspokoić. Zaczęłam się śmiać. Goście również i wtedy moja jakże kochana rodzinka zauważyła nas. Tom zrobił wielkie oczy, tata od razu spoważniał, a mama wyglądała na zażenowaną. Podeszli do miejsca w którym stałam.
- Witam. Mam na imię Lisa Glee. To jest mój mąż Nathan. - blondynka o przemiłym uśmiechu wskazała na wysokiego mężczyzne. Bruneta. - A to są moje dzieci, Vanessa i Matt. - tym razem wskazała na dwoje mniejszych dzieci. Tom rozszerzył jeszcze bardziej oczy w których dało się dostrzec iskierki ciekawości. - Mieszkamy koło państwa, a wy jesteście nowi więc chcieliśmy się przywitać i zapoznać.
- Dzień dobry. - moja rodzicielka uśmiechała się ciepło do naszych nowych sąsiadów. - To bardzo miło z waszej strony. Prosze wejść. - zrobiła im miejsce, a oni posłusznie weszli. - Prosze do salonu. Poznamy się troche. Kawy, herbaty ? - moja mama nie wiedziała jak im dogodzić. Na Florydzie ludzie nie byli aż tacy mili.
- Herbaty dla mnie i Nathana. - odparła pani Glee. Podczas gdy rodzice moi i Vanessy rozamawiali między sobą, a Tom zaczął rozmawiać z Mattem i zabrał go do swojego pokoju ja postanowiłam się zaprzyjaźnić z moją nową sąsiadką.
- Hej. Jestem [T.I]. Może pójdziemy do mnie na góre ? - spytałam brunetke.
- Ładne imie. Ok. Chodźmy. - odparła i razem udalyśmy się do mojego pokoju...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miał być troche inny, ale wyszedł by za długi. :D Mam nadzieje, że się podoba. Następna część pojawi się dzisiaj wieczorem albo za tydzień w piątek. <3 Jak czytasz to skomentuj z anonimka choćby. Bo w ogóle nie komentujecie i nie wiem sama dla kogo to wszystko pisze i staram się zdążyć na czas. :( Pozdrawiam
Klaudia ;**
piątek, 5 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 4
Imagin z Niall'em cz.4
Mój budzik obudził mnie o 9 rano. Wstałam z łóżka, zabrałam z szafy ubrania i udałam się do łazienki. Jak zwykle poranna toaleta zajęła mi 30 min. Ubrałam na siebie krótkie jeansowe spodenki, białą bluzke na ramiączkach z flagą Ameryki i niebieskie conversy. Moje długie włosy spięłam w wysokiego kucyka, rzęsy lekko pomalowałam tuszem, a na usta nałożyłam błyszczyk. Gdy skończyłam zeszłam na dół do kuchni zrobić sobie śniadanie. Wszyscy jeszcze spali. Może to i dobrze ? Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam sobie sok pomarańczowy, który po chwili nalałam do szklanki. Upiłam łyk pomarańczowej cieczy i zaczęłam wyciągać produkty do zrobienia tostów na blat kuchenny. Wszystko już zostało wyciągnięte więc zaczęłam przyrządzać mój posiłek. Po paru minutach był już gotowy. Zabrałam talerz z jedzeniem i szklanke mojego soku i usadowiłam się na kanapie w salonie. W czasie konsumowania tego jakże pysznego śniadania i oglądania telewizji zastanawiałam się jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień. Jako jedna z nielicznych dziewczyn miałam okazje go poznać jako człowieka, a nie jako tylko Niall'a Horana, idola nastolatek i 1/5 zespołu One Direction. Los dał mi tą szanse i nie zamierzam jej przepuścić. Zanim się obejrzałam była już 10.40. Trzeba było się zbierać skoro na 11 miałam być w Nadno's. Włożyłam naczynia z zmywarki i już miałam zacząć pisać rodzicom wiadomość kiedy do kuchni weszła mama jeszcze w szlafroku.
- Cześć mamuś. - przywitałam się i pocałowałam ją w policzek. - Co tak późno dzisiaj wstałaś ?
- A wiesz, byłam zmęczona. - odparła i się uśmiechnęła.
- Ja już będe wychodziła, bo za 15 minut mam być pod Nando's. Dobrze ? - spytałam i nie czekając na odpowiedź ruszyłam w strone drzwi. - Ok, dzięki ! Nie wiem kiedy wróce do domu.
- Baw się dobrze. - usłyszałam jeszcze jej głos gdy już stałam na progu. Uśmiechnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi domu.
Podczas drogi do miejsca spotkania mojego i Niall'a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Myślałam o dniu. Będzie świetnie poznam troche bardziej Londyn i tego przeuroczego Irlandczyka. Już na samą myśl o nim oblewam się rumieńcem. Chyba się w nim zakochałam... Nie, to nie może być prawda. Znam go dopiero jeden dzień. Ale gdy zobaczyłam go przed Nadno's czekającego na mnie nie byłam już tego taka pewna. Podeszłam do blondyna z uśmiechem od ucha do ucha. Chłopak był w znakomitym humorze i również obdarzył mnie uśmiechem.
- Cześć księżniczko. - przywitał się. Pod wpływem jego głosu zarumieniłam się.
- Eee, Hej. - odparłam. Ruszyliśmy przed siebie. - Co mi na początku pokażesz ? - spytałam po chwili.
- Najpierw pójdziemy pod Big Bena, później na Tower Bridge, potem London Eye i na koniec Hyde Park. Oczywiście jest tego o wiele więcej, ale nie zdążymy wszystkiego zobaczyć. Sam Hyde Park jest ogromny więc wiesz... - wytłumaczył mi wszystko Nialler.
- Oczywiście, rozumiem. - kącki moich jak i jego ust uniosły się ku górze.
Szliśmy tak, rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Pod Big Benem zrobiliśmy mase śmiesznych zdjęć. Za to na London Eye było cudownie. Panorama Londynu była piękna. Irlandczyk pokazywał mi z góry dużo miejsc. Widzieliśmy dosłownie wszystko. Czułam się jak ptak będąc tak wysoko nad ziemią. Tower Bridge jest wielki. Tamiza jest strasznie szeroka. Musze przyznać, że czułam się tam jak taka mała mrówka. Na koniec Hyde Park. Tego nie da się opisać słowami. Wypożyczyliśmy z blondaskiem rowery i jeździliśmy po całym parku. Dużo fontann, zadbane drzewa, krzewy i kwiaty. Z Niall'em czułam się strasznie swobodnie. Czas leciał strasznie szybko i nim się obejrzeliśmy staliśmy już pod drzwiami mojego domu.
- Było świetnie. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. - promiennie się do niego uśmiechałam. Ten dzień moge spokojnie zaliczyć do najlepszych w swoim życiu.
- Ja też się dobrze bawiłem. Powinniśmy to kiedyś powtórzyć.
- Zdecydowanie. Masz jutro czas ?
Chłopak posmutniał.
- Jutro mamy być w studiu nagrać jakąś piosenke. Przepraszam, ale nie dam rady się wyrwać. - również posmutniałam.
- Trudno. Umówimy sie jeszcze na taki wypad. - Niall znowu odzyskał humor.
- Kiedy tylko chcesz.
- Ja już musze iść. Jest troche późno. - odparłam. Nie chciałam się z nim rozstawać i on chyba ze mną też nie. - Pa.
- Cześć. - pocałował mnie delikatnie w policzek. To był tylko policzek, ale w moim brzuchu zatańczyło stado motyli. Spłonęłam rumieńcem i patrzyłam za odchodzącym chłopakiem. Tak. Teraz już wiem, że jestem w nim zakochana. Po minucie zniknął za zakrętem więc weszłam do domu. Moja rodzicielka wyszła z salonu.
- Czy to był Niall Horan ? Ten chłopak z zespołu One Direction ? - zapytała mnie.
- Tak. Mamo czy ty nas podglądałaś ?
- Ja ? Nie. Tylko chciałam sprawdzić kwiatki na parapecie w kuchni i zobaczyłam was. Ale nie podglądałam, słowo daje. - odparła i położyła swoją dłoń w miejscu gdzie powinno być serce.
- Ok, ok. - zaśmiałam się i zabrałam jabłko. - Ide na góre. Jest już 20, a ja jestem strasznie zmęczona.
- Już idziesz spać ? To w takim razie naprawde musiał być wykańczający dzień. Dobranoc. Wyśpij się dobrze. - obdarzyłam ją uśmiechem i udałam się do swojego pokoju. Poszłam do łazienki i p 30 minutach wyszłam z niej. W swoim pokoju położyłam się na łóżku i wspominając dzisiejszy dzień, odpłynełam w kraine Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak tym razem ? Podoba się ? :D Nie miałam pomysłu i pisałam na szybko więc przepraszam za błędy. Bardzo, ale to bardzo prosze o komy. <3 To dla was tylko chwilka, a dla mnie wiele znaczy, bo wiem, że ktoś czyta moje wypociny. Następny rozdział może ukaże się jutro. Bay ;**
Mój budzik obudził mnie o 9 rano. Wstałam z łóżka, zabrałam z szafy ubrania i udałam się do łazienki. Jak zwykle poranna toaleta zajęła mi 30 min. Ubrałam na siebie krótkie jeansowe spodenki, białą bluzke na ramiączkach z flagą Ameryki i niebieskie conversy. Moje długie włosy spięłam w wysokiego kucyka, rzęsy lekko pomalowałam tuszem, a na usta nałożyłam błyszczyk. Gdy skończyłam zeszłam na dół do kuchni zrobić sobie śniadanie. Wszyscy jeszcze spali. Może to i dobrze ? Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam sobie sok pomarańczowy, który po chwili nalałam do szklanki. Upiłam łyk pomarańczowej cieczy i zaczęłam wyciągać produkty do zrobienia tostów na blat kuchenny. Wszystko już zostało wyciągnięte więc zaczęłam przyrządzać mój posiłek. Po paru minutach był już gotowy. Zabrałam talerz z jedzeniem i szklanke mojego soku i usadowiłam się na kanapie w salonie. W czasie konsumowania tego jakże pysznego śniadania i oglądania telewizji zastanawiałam się jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień. Jako jedna z nielicznych dziewczyn miałam okazje go poznać jako człowieka, a nie jako tylko Niall'a Horana, idola nastolatek i 1/5 zespołu One Direction. Los dał mi tą szanse i nie zamierzam jej przepuścić. Zanim się obejrzałam była już 10.40. Trzeba było się zbierać skoro na 11 miałam być w Nadno's. Włożyłam naczynia z zmywarki i już miałam zacząć pisać rodzicom wiadomość kiedy do kuchni weszła mama jeszcze w szlafroku.
- Cześć mamuś. - przywitałam się i pocałowałam ją w policzek. - Co tak późno dzisiaj wstałaś ?
- A wiesz, byłam zmęczona. - odparła i się uśmiechnęła.
- Ja już będe wychodziła, bo za 15 minut mam być pod Nando's. Dobrze ? - spytałam i nie czekając na odpowiedź ruszyłam w strone drzwi. - Ok, dzięki ! Nie wiem kiedy wróce do domu.
- Baw się dobrze. - usłyszałam jeszcze jej głos gdy już stałam na progu. Uśmiechnęłam się i zamknęłam za sobą drzwi domu.
Podczas drogi do miejsca spotkania mojego i Niall'a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Myślałam o dniu. Będzie świetnie poznam troche bardziej Londyn i tego przeuroczego Irlandczyka. Już na samą myśl o nim oblewam się rumieńcem. Chyba się w nim zakochałam... Nie, to nie może być prawda. Znam go dopiero jeden dzień. Ale gdy zobaczyłam go przed Nadno's czekającego na mnie nie byłam już tego taka pewna. Podeszłam do blondyna z uśmiechem od ucha do ucha. Chłopak był w znakomitym humorze i również obdarzył mnie uśmiechem.
- Cześć księżniczko. - przywitał się. Pod wpływem jego głosu zarumieniłam się.
- Eee, Hej. - odparłam. Ruszyliśmy przed siebie. - Co mi na początku pokażesz ? - spytałam po chwili.
- Najpierw pójdziemy pod Big Bena, później na Tower Bridge, potem London Eye i na koniec Hyde Park. Oczywiście jest tego o wiele więcej, ale nie zdążymy wszystkiego zobaczyć. Sam Hyde Park jest ogromny więc wiesz... - wytłumaczył mi wszystko Nialler.
- Oczywiście, rozumiem. - kącki moich jak i jego ust uniosły się ku górze.
Szliśmy tak, rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Pod Big Benem zrobiliśmy mase śmiesznych zdjęć. Za to na London Eye było cudownie. Panorama Londynu była piękna. Irlandczyk pokazywał mi z góry dużo miejsc. Widzieliśmy dosłownie wszystko. Czułam się jak ptak będąc tak wysoko nad ziemią. Tower Bridge jest wielki. Tamiza jest strasznie szeroka. Musze przyznać, że czułam się tam jak taka mała mrówka. Na koniec Hyde Park. Tego nie da się opisać słowami. Wypożyczyliśmy z blondaskiem rowery i jeździliśmy po całym parku. Dużo fontann, zadbane drzewa, krzewy i kwiaty. Z Niall'em czułam się strasznie swobodnie. Czas leciał strasznie szybko i nim się obejrzeliśmy staliśmy już pod drzwiami mojego domu.
- Było świetnie. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam. - promiennie się do niego uśmiechałam. Ten dzień moge spokojnie zaliczyć do najlepszych w swoim życiu.
- Ja też się dobrze bawiłem. Powinniśmy to kiedyś powtórzyć.
- Zdecydowanie. Masz jutro czas ?
Chłopak posmutniał.
- Jutro mamy być w studiu nagrać jakąś piosenke. Przepraszam, ale nie dam rady się wyrwać. - również posmutniałam.
- Trudno. Umówimy sie jeszcze na taki wypad. - Niall znowu odzyskał humor.
- Kiedy tylko chcesz.
- Ja już musze iść. Jest troche późno. - odparłam. Nie chciałam się z nim rozstawać i on chyba ze mną też nie. - Pa.
- Cześć. - pocałował mnie delikatnie w policzek. To był tylko policzek, ale w moim brzuchu zatańczyło stado motyli. Spłonęłam rumieńcem i patrzyłam za odchodzącym chłopakiem. Tak. Teraz już wiem, że jestem w nim zakochana. Po minucie zniknął za zakrętem więc weszłam do domu. Moja rodzicielka wyszła z salonu.
- Czy to był Niall Horan ? Ten chłopak z zespołu One Direction ? - zapytała mnie.
- Tak. Mamo czy ty nas podglądałaś ?
- Ja ? Nie. Tylko chciałam sprawdzić kwiatki na parapecie w kuchni i zobaczyłam was. Ale nie podglądałam, słowo daje. - odparła i położyła swoją dłoń w miejscu gdzie powinno być serce.
- Ok, ok. - zaśmiałam się i zabrałam jabłko. - Ide na góre. Jest już 20, a ja jestem strasznie zmęczona.
- Już idziesz spać ? To w takim razie naprawde musiał być wykańczający dzień. Dobranoc. Wyśpij się dobrze. - obdarzyłam ją uśmiechem i udałam się do swojego pokoju. Poszłam do łazienki i p 30 minutach wyszłam z niej. W swoim pokoju położyłam się na łóżku i wspominając dzisiejszy dzień, odpłynełam w kraine Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak tym razem ? Podoba się ? :D Nie miałam pomysłu i pisałam na szybko więc przepraszam za błędy. Bardzo, ale to bardzo prosze o komy. <3 To dla was tylko chwilka, a dla mnie wiele znaczy, bo wiem, że ktoś czyta moje wypociny. Następny rozdział może ukaże się jutro. Bay ;**
wtorek, 2 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 3
Imagin z Niall'em cz. 3
Byłam coraz bliżej stolika przy którym siedział Niall. Byłam zdenerwowana. Nigdy nie rozmawiałam z aż tak sławną gwiazdą. Ba ! Nigdy nie rozmawiałam z żadną gwiazdą. Stanęłam tuż przy stoliku w bezpiecznej odległości od chłopaka. Z mocno bijącym sercem zaczęłam swoją " przemowe ".
- Emm... Hej. Wiesz... Jestem tu nowa, dopiero się wprowadziłam i nie wiem co tu warto zamówić. Kasjerka powiedziała, żebym się ciebie poradziła, bo jesteś tu stałym klientem... - mówiłam wszystko co mi ślina na język przyniosła. Jego oczy przeszywały mnie na wylot, ale na szczęście uśmiechał się. Na szczęście się uśmiechał ? Co ja mówie ! Pewnie ma mnie za kompletną idiotke... Mimo wszystko nie mogłam już teraz stchurzyć. - Co tutaj mają wartego spróbowania ? Doradzisz ? - zakończyłam szybko. Czułam jak płoną mi policzki.
- Pewnie. Siadaj. - odpowiedział i wskazał krzesło obok. Zawachałam się, ale w końcu usadowiłam swój zacny tyłek na siedzeniu. - Może zacznijmy od tego jak się nazywasz. Jestem Niall, Niall Horan, a ty ? - i znów ten jego uśmiech. Był uroczy.
- Wiem kim jesteś. - odparłam pospiesznie. Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie uznał za jakąś niedorozwiniętą. - Jestem [T.I]... [T.I] Adams.
- Ładnie. A więc powiedz mi co lubisz, a ja ci z chęcią doradze.
- Co lubie ? Hmmm... Lubie kurczaki, hamburgery, chesburgery, frytki, nugetssy... - zaczęłam wymieniać.
- Ok. - przerwał mi i zaśmiał się mój towarzysz. - Radze ci wziąść frytki i kurczaka. Są boskie.
- W takim razie dziękuje. - uśmiechnęłam się, wstałam od stołu i już miałam iść gdy Niall złapał mnie za nadgarstek. Przeszły mnie przyjemne dreszcze.
- Zaczekaj... Jak zamówisz to dosiądź się do mnie. Pogadamy troche i się poznamy. - zawachałam się przez chwile. Chłopak był bardzo miły i mógłby mi dużo miejsc pokazać w Londynie. Ale z drugiej strony strasznie się pesze w jego towarzystwie.
- Pewnie. - uległam mu i ukazałam swoje białe ząbki w uśmiechu. Odpowiedział mi tym samym i puścił mój nadgarstek. Udałam się w strone kasy. Złożyłam zamówienie i wróciłam do nr. 5 przy którym siedział Niall. Usiadłam na zajmowanym wcześniej przeze mnie miejscu i poczułam się troche swobodniej.
- Opowiedz mi coś o sobie. - zagadnął mnie.
- A co chciałbyś dokładnie wiedzieć ? - powiedziałam mieszając rurke w coli, bo właśnie kelnerka przyniosła moje zamówienie. Zaczęłam jeść. Cały czas rozmawiałam z Irlandczykiem.
- Może na początek skąd jesteś i jak się tutaj znalazłaś. - odpowiedział mi.
- No to tak... Pochodze z Florydy, a przeprowadziłam się tutaj, bo firma w której pracuje mój ojciec przeniosła się do Londynu. Mam 17 lat i po wakacjach ide do ostatniej klasy liceum. W życiu chciałabym tańczyć, bo to kocham i tańcze od kąd skończyłam 6 lat. Moje hobby to taniec, śpiew i gra na gitarze. Uwielbiam piłke nożną i siatkówke. Najprawdopodobniej jak jest tu jakaś szkoła tańca to się do niej zapisze. Mieszkam jakieś 10 minut drogi od Nando's. Mam młodszego brata Tommiego, który w tym roku skończył 7 lat. Wystarczy ci tyle czy chcesz jeszcze coś wiedzieć ? - czułam się coraz swobodniej w jego towarzystwie.
- Właściwie to tak. Kiedy się przeprowadziłaś i czy zwiedzałaś już coś ?
- Przeprowadziłam się dzisiaj i nic jeszcze nie zwiedzałam. - rzuciłam tylko i dokończyłam napój.
- To w takim razie jak masz ochote to moge cie oprowadzić jutro. Nie mam żadnych prób ani nic... To co ? Jesteśmy umówieni ? - uniósł śmiesznie jedną brew ku górze. Roześmiałam się.
- Tak. Jesteśmy umówieni. - nie zastanawiałam się nawet co mówie. Chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu. Posłałam mu promienny uśmiech tak jak on mi gdy usłyszał moją odpowiedź. Spojrzałam na zegarek w telefonie. Za 20 minut miałam być w domu. Długo tutaj się zasiedziałam.
- Słuchaj Niall musze już iść. Za 20 minut musze być w domu, bo obiecałam rodzicom. - wstałam i udałam się ku wyjściu. Blondyn dogonił mnie w drzwiach.
- Odprowadzić cię ? - zapytał uwodzicielsko. Ten człowiek wzbudzał we mnie mieszane uczucia.
- Jeśli to dla ciebie nie jest problem...
- Żaden. - przerwał mi. Przez całą droge do mojego domu śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Miałam wrażenie jakbym znała go od zawsze, a nie zaledwie od 2 godzin. Doszliśmy pod mój dom.
- No to chyba musimy się już pożegnać... - zaczęłam jednak ten znów mi przerwał.
- To może wymienimy się numerami ? Dokładnie się umówimy na jutro.
- Świetnie. - odparłam i zamisałam mu w telefonie mój numer. On zrobił to samo. - To pa. - pożegnałam się z nim.
- Cześć. - posłał w moją strone ciepły uśmiech. Zrobiło mi się ciepło koło serca.
Weszłam do domu gdzie od razu powitał mnie zapach pizzy.
- Wróciłam ! - krzyknęłam. Mama wyszła z salonu i popatrzyła się na mnie.
- Nie krzycz tak. Tom dopiero co zasnął. - upomniała mnie cicho.
- Aha. Przepraszam. - udałam się za moją rodzicielką do salonu. Nie było tam taty. - Gdzie tata ? - spytałam lekko zdziwiona.
- Też poszedł spać. Co cię tak długo nie było ? - zapytała podejrzliwie.
- A tak... Zasiedziałam się troche. - odpowiedziałam i spłonęłam lekkim rumieńcem.
- Mhm... Chłopak ? - popatrzyłam się na nią i skninęłam niepewnie głową. Uśmiechnęła się. - To co ? Nie powiesz już nic więcej ?
- Noo... Umówiłam się z nim na jutro. Ma mi pokazać Londyn. Moge iść ? - skinęła głową z jeszcze szerszym uśmiechem. - Ok. Jestem zmęczona. Dobranoc.
- Dobranoc. - udałam się na góre. Wzięłam prysznic i zmęczona opadłam na łóżko. Cały czas myślałam o Niall'u. Co się ze mną dzieje ? Zgasiłam światło i położyłam się na łóżku. Po chwili doszedł mnie dźwięk przychodzącego SMS-a. Zdziwiłam się i spojrzałam na niego.
" Jutro o 11 koło Nando's. Pasuje ? ~Niall ♥ ". Uśmiechnęłam się do siebie i odpisałam mu " Pewnie. Będe czekała. :) Dobranoc. ~ [T.I]. Odłożyłam telefon na biórko, ale po chwili znów dostałam SMS-a. Byłam troche poirytowana, ale gdy zobaczyłam kto do mnie znowu napisał irytacja przerodziła się w sympatie. W treści wiadomości było napisane " Już nie moge doczekać się naszego spotkania. Wyśpij się dobrze. ;* ~Niall ". Zadowolona odłożyłam telefon i odpłynęłam w objęcia Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka. :D Obiecałam, że dodam, no to macie. Jeszcze raz bardzo prosze o komentowanie. Choćby z anonimka. To dla mnie bardzo ważne i mnie motywuje. Napiszcie co sądzicie o tej części. :) Następna będzie w piątek albo w sobote. Zobacze jeszcze. ;**
Klaudia ♥
Byłam coraz bliżej stolika przy którym siedział Niall. Byłam zdenerwowana. Nigdy nie rozmawiałam z aż tak sławną gwiazdą. Ba ! Nigdy nie rozmawiałam z żadną gwiazdą. Stanęłam tuż przy stoliku w bezpiecznej odległości od chłopaka. Z mocno bijącym sercem zaczęłam swoją " przemowe ".
- Emm... Hej. Wiesz... Jestem tu nowa, dopiero się wprowadziłam i nie wiem co tu warto zamówić. Kasjerka powiedziała, żebym się ciebie poradziła, bo jesteś tu stałym klientem... - mówiłam wszystko co mi ślina na język przyniosła. Jego oczy przeszywały mnie na wylot, ale na szczęście uśmiechał się. Na szczęście się uśmiechał ? Co ja mówie ! Pewnie ma mnie za kompletną idiotke... Mimo wszystko nie mogłam już teraz stchurzyć. - Co tutaj mają wartego spróbowania ? Doradzisz ? - zakończyłam szybko. Czułam jak płoną mi policzki.
- Pewnie. Siadaj. - odpowiedział i wskazał krzesło obok. Zawachałam się, ale w końcu usadowiłam swój zacny tyłek na siedzeniu. - Może zacznijmy od tego jak się nazywasz. Jestem Niall, Niall Horan, a ty ? - i znów ten jego uśmiech. Był uroczy.
- Wiem kim jesteś. - odparłam pospiesznie. Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie uznał za jakąś niedorozwiniętą. - Jestem [T.I]... [T.I] Adams.
- Ładnie. A więc powiedz mi co lubisz, a ja ci z chęcią doradze.
- Co lubie ? Hmmm... Lubie kurczaki, hamburgery, chesburgery, frytki, nugetssy... - zaczęłam wymieniać.
- Ok. - przerwał mi i zaśmiał się mój towarzysz. - Radze ci wziąść frytki i kurczaka. Są boskie.
- W takim razie dziękuje. - uśmiechnęłam się, wstałam od stołu i już miałam iść gdy Niall złapał mnie za nadgarstek. Przeszły mnie przyjemne dreszcze.
- Zaczekaj... Jak zamówisz to dosiądź się do mnie. Pogadamy troche i się poznamy. - zawachałam się przez chwile. Chłopak był bardzo miły i mógłby mi dużo miejsc pokazać w Londynie. Ale z drugiej strony strasznie się pesze w jego towarzystwie.
- Pewnie. - uległam mu i ukazałam swoje białe ząbki w uśmiechu. Odpowiedział mi tym samym i puścił mój nadgarstek. Udałam się w strone kasy. Złożyłam zamówienie i wróciłam do nr. 5 przy którym siedział Niall. Usiadłam na zajmowanym wcześniej przeze mnie miejscu i poczułam się troche swobodniej.
- Opowiedz mi coś o sobie. - zagadnął mnie.
- A co chciałbyś dokładnie wiedzieć ? - powiedziałam mieszając rurke w coli, bo właśnie kelnerka przyniosła moje zamówienie. Zaczęłam jeść. Cały czas rozmawiałam z Irlandczykiem.
- Może na początek skąd jesteś i jak się tutaj znalazłaś. - odpowiedział mi.
- No to tak... Pochodze z Florydy, a przeprowadziłam się tutaj, bo firma w której pracuje mój ojciec przeniosła się do Londynu. Mam 17 lat i po wakacjach ide do ostatniej klasy liceum. W życiu chciałabym tańczyć, bo to kocham i tańcze od kąd skończyłam 6 lat. Moje hobby to taniec, śpiew i gra na gitarze. Uwielbiam piłke nożną i siatkówke. Najprawdopodobniej jak jest tu jakaś szkoła tańca to się do niej zapisze. Mieszkam jakieś 10 minut drogi od Nando's. Mam młodszego brata Tommiego, który w tym roku skończył 7 lat. Wystarczy ci tyle czy chcesz jeszcze coś wiedzieć ? - czułam się coraz swobodniej w jego towarzystwie.
- Właściwie to tak. Kiedy się przeprowadziłaś i czy zwiedzałaś już coś ?
- Przeprowadziłam się dzisiaj i nic jeszcze nie zwiedzałam. - rzuciłam tylko i dokończyłam napój.
- To w takim razie jak masz ochote to moge cie oprowadzić jutro. Nie mam żadnych prób ani nic... To co ? Jesteśmy umówieni ? - uniósł śmiesznie jedną brew ku górze. Roześmiałam się.
- Tak. Jesteśmy umówieni. - nie zastanawiałam się nawet co mówie. Chciałam z nim spędzać jak najwięcej czasu. Posłałam mu promienny uśmiech tak jak on mi gdy usłyszał moją odpowiedź. Spojrzałam na zegarek w telefonie. Za 20 minut miałam być w domu. Długo tutaj się zasiedziałam.
- Słuchaj Niall musze już iść. Za 20 minut musze być w domu, bo obiecałam rodzicom. - wstałam i udałam się ku wyjściu. Blondyn dogonił mnie w drzwiach.
- Odprowadzić cię ? - zapytał uwodzicielsko. Ten człowiek wzbudzał we mnie mieszane uczucia.
- Jeśli to dla ciebie nie jest problem...
- Żaden. - przerwał mi. Przez całą droge do mojego domu śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Miałam wrażenie jakbym znała go od zawsze, a nie zaledwie od 2 godzin. Doszliśmy pod mój dom.
- No to chyba musimy się już pożegnać... - zaczęłam jednak ten znów mi przerwał.
- To może wymienimy się numerami ? Dokładnie się umówimy na jutro.
- Świetnie. - odparłam i zamisałam mu w telefonie mój numer. On zrobił to samo. - To pa. - pożegnałam się z nim.
- Cześć. - posłał w moją strone ciepły uśmiech. Zrobiło mi się ciepło koło serca.
Weszłam do domu gdzie od razu powitał mnie zapach pizzy.
- Wróciłam ! - krzyknęłam. Mama wyszła z salonu i popatrzyła się na mnie.
- Nie krzycz tak. Tom dopiero co zasnął. - upomniała mnie cicho.
- Aha. Przepraszam. - udałam się za moją rodzicielką do salonu. Nie było tam taty. - Gdzie tata ? - spytałam lekko zdziwiona.
- Też poszedł spać. Co cię tak długo nie było ? - zapytała podejrzliwie.
- A tak... Zasiedziałam się troche. - odpowiedziałam i spłonęłam lekkim rumieńcem.
- Mhm... Chłopak ? - popatrzyłam się na nią i skninęłam niepewnie głową. Uśmiechnęła się. - To co ? Nie powiesz już nic więcej ?
- Noo... Umówiłam się z nim na jutro. Ma mi pokazać Londyn. Moge iść ? - skinęła głową z jeszcze szerszym uśmiechem. - Ok. Jestem zmęczona. Dobranoc.
- Dobranoc. - udałam się na góre. Wzięłam prysznic i zmęczona opadłam na łóżko. Cały czas myślałam o Niall'u. Co się ze mną dzieje ? Zgasiłam światło i położyłam się na łóżku. Po chwili doszedł mnie dźwięk przychodzącego SMS-a. Zdziwiłam się i spojrzałam na niego.
" Jutro o 11 koło Nando's. Pasuje ? ~Niall ♥ ". Uśmiechnęłam się do siebie i odpisałam mu " Pewnie. Będe czekała. :) Dobranoc. ~ [T.I]. Odłożyłam telefon na biórko, ale po chwili znów dostałam SMS-a. Byłam troche poirytowana, ale gdy zobaczyłam kto do mnie znowu napisał irytacja przerodziła się w sympatie. W treści wiadomości było napisane " Już nie moge doczekać się naszego spotkania. Wyśpij się dobrze. ;* ~Niall ". Zadowolona odłożyłam telefon i odpłynęłam w objęcia Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemka. :D Obiecałam, że dodam, no to macie. Jeszcze raz bardzo prosze o komentowanie. Choćby z anonimka. To dla mnie bardzo ważne i mnie motywuje. Napiszcie co sądzicie o tej części. :) Następna będzie w piątek albo w sobote. Zobacze jeszcze. ;**
Klaudia ♥
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Imagin z Niall'em cz. 2
Imagin z Niall'em cz. 2
- [T.I] obudź się. - mama zaczęła mnie budzić i szturchać w ramie. Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na moją rodzicielke. Uśmiechała się od ucha do ucha. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gdzie ja jestem ? A no tak, w samolocie do Londynu. Podniosłam się i dostrzegłam na sobie spojrzenie całej rodziny.
- Co się dzieje ? Gdzie jesteśmy ? - pytałam spoglądając to na mojego tate, to na moją mame.
- Za 30 minut wylądujemy w Londynie. - odparła pani Adams, czyli moja mama i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Tommy cały czas się wiercił na fotelu. Już nie mógł się doczekać kiedy wylądujemy.
- A po co mnie obudziłaś ? - zapytałam troche poirytowana.
- Przynieśli śniadanie. Myśleliśmy, że jesteś głodna. - nie dał dojść do głosu mojej mamie, tata. Spojrzałam przed siebie i dopiero teraz zobaczyłam na małym rozkładanym stoliku jajecznice. Wyglądała i pachniała apetycznie.
- Och, no tak. Nie zauważyłam. - powiedziałam zawstydzona. - Dziękuje.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się pan Adams. Odpowiedziałam uśmiechem i zaczęłam konsumować posiłek. Po 15 minutach mój talerz był pusty. Rodzice i Tom też już zjedli. Nie powiem, świetne tu mają jedzenie. Zdałam sobie sprawe jaka byłam głodna. Odetchnęłam głośno i oparłam sie o oparcie fotela w samolocie.
Nagle mama podała mi jakiś folder.
- Co to jest ? - spytałam zdziwiona.
- Folder. - odparła. Wzniosłam oczy ku niebu, albo raczej ku suficie. Tyle to i sama wiedziałam. Chyba to zauważyła, bo zaczęła mi wszystko tłumaczyć.
- Tu jest mapa Londynu, miejsca które warto zwiedzić, ile co kosztuje i tym podobne rzeczy. Przyda ci się jakbyś chciała pozwiedzać Londyn. - uśmiechnęła si do mnie. Znowu zrobiło mi się głupio, że tak się zachowałam. To pewnie ta podróż na mnie działa. Tak, to na pewno podróż.
- Aha... No tak. Dziękuje. - zarumieniłam się i spuściłam głowe w dół. Gorączkowo otworzyłam folder i zaczęłam go przeglądać. Może to dziwne, ale wciągnęłam się. Było tam mnóstwo pięknych zdjęć Londynu, miejsca w których jest dobre jedzenie i wgl.
- Pasażerów prosze o zapięcie pasów. Za chwile podchodzimy do lądowania. - doszedł mnie głoś stewardessy. Zamknęłam folder, włożyłam go do swojej podręcznej torby i zapięłam pasy. Serce zaczęło mi bić coraz szybciej i mocniej, a żołądek podchodził mi do gardła. Jak zwykle się bałam.
- Jej, zaraz będziemy w nowym domku. - zaczął piszczeć i klaskać w ręce Tom. Szczerze ? Nie rozumiałam go. My tu podchodzimy do lądowania, a ten się cieszy jak głupi. W sumie, to jeszcze dziecko i wielu rzeczy nie rozumie. Pare lat temu sama taka byłam... Nim się obejrzałam już wylądowaliśmy. Odetchnęłam z ulgą i rozpięłam pasy. Moja rodzina poszła w moje ślady.
- Pasażerów prosimy o udanie się po swój bagaż i opuszczenie samolotu. Dziękujemy za wybranie naszej linii lotniczej. - usłyszałam głos stewadessy, a po jej wypowiedzi głośny pik. Wstałam i udałam się za moimi rodzicami i młodszym bratem po bagaż. Bez problemów znaleźliśmy nasze walizki i wyszliśmy z samolotu. W końcu mogłam odetchnąć świeżym powietrzem. Uśmiechnęłam się do siebie i usłyszałam jak tata zaczął swój monolog. Przestałam rozmyślać i zaczęłam go uważnie słuchać.
- No to tak rodzinko. Czy mamy wszystko ? - Kiwneliśmy głowami na tak. - To dobrze. A więc teraz musimy zamówić jakąś taksówke i pojedziemy do naszego nowego domu. W czasie drogi zadzwonie do firmy od przeprowadzek i powiem, że już jedziemy. Oni już przywieźli nasze rzeczy i czekają na nas. Potem zabierzemy się za umeblowanie domu. To co, wszyscy gotowi ? - zapytał, uśmiechnął się i uniósł zabawnie jedną brew do góry. Ja, mama i Tom również się uśmiechneliśmy.
- Już nie moge się doczekać ! Będe miał większy pokój i poznam nowych, fajnych kolegów. - zawołał mój braciszek i zaczął podskakiwać w miejscu i klaskać w ręce. Zaśmialiśmy się i pobiegliśmy za moją rodzicielką, która właśnie zobaczyła taksówke i zaczęła biec w jej strone. Po chwili siedzieliśmy we wnętrzu pojazdu, a tata rozmawiał przez telefon z firmą od przeprowadzek. W końcu dojechaliśmy do naszego nowego domu ( http://otodom.pl/atrakcyjny-dom-z-basenem-w-uroczym-miejscu-id18179385.html ). Bardzo nam sie spodobał. Ciężarówka z naszymi rzeczami przyjechała i mogliśmy zacząć urządzać dom. Po 4 godzinach męczarni skończyliśmy. Było pięknie ( Kuchnia : http://www.kuchniewenex.pl/12,verona.html, Salon : http://www.urzadzamy.pl/salon/aranzacje/bialo-czarny-salon-ciekawa-aranzacja-salonu,14_7463.html, Łazienka : http://www.tubadzin.pl/pl/kolekcje/przeznaczenie/lazienka.html/kID/97/Ashen/, Sypialnia rodziców : http://www.brw.com.pl/pl/kolekcja/10-Sypialnia/28-Reset, Pokój Tommiego : http://dino.sklep.pl/nowy/babybest-pilkarski-bramka-lozko-215x95komodaszafa-gratis-fotelik-sam-p-7948.html, Mój pokój : http://img687.imageshack.us/img687/3576/pokojemlodziezowe5.jpg ).
- Ufff... To był wyczerpujący dzień. - powiedziała mama i rozłożyła się na kanapie.
- To prawda. - zgodziłam się.
- Ok, to co ? Zamawiamy pizze ? - zapytał tata i sięgnął po telefon. Moja rodzicielka i Tom zgodzili się.
- Wiecie co ? Jak przejeżdżaliśmy to widziałam taką knajpkę, Nando's. Podobno mają tam pyszne jedzenie. Moge tam coś sobie zjeść ? - zapytałam z nadzieją.
- Dobrze. Masz tu 50 funtów w razie czego. - pani Adams się do mnie uśmiechnęła i podała mi pieniądze.
- Dziękuje. - ucałowałam ją w policzek. - Będe za jakieś może 2 godziny, bo chyba coś pozwiedzam. - pomachałam im i wyszłam z domu.
Po 10 minutach chodzenia mogłam już wejść do budynku zwanego Nando's. Rozejrzałam się. Było bardzo ładnie i przytulnie urządzone. Nie wiedziałam co wziąść więc podeszłam do kobiety obsługującej kase.
- Emm... Dzień dobry. - powiedziałam troche zawstydzona i nieśmiało się uśmiechnęłam. Kasjerka popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła się ciepło. To dodało mi troche otuchy i poczułam się swobodniej.
- Witam. W czym moge pomóc ?
- No bo... Jestem tu nowa, dopiero co się wprowadziłam , nigdy tu nie jadałam i pomyślałam, ze pani mogłaby mi coś doradzić. - zarumieniłam się.
- Hmmm... Wiesz co ? Najlepiej ci doradzi pan Horan, nasz stały klient. Bardzo często tutaj przychodzi i zna się nawet lepiej niż ja. - odparła miło. Zaraz, zaraz... Czy ona powiedziała " pan Horan " ?! Niall Horan ?
- Czy chodzi pai o Niall'a Horana z One Direction ? - spytałam
- Tak. Właśnie jest u nas. Siedzi przy stoliku nr. 5. Na pewno pani coś doradzi. - pokazała mi stolik za mną, a ja się odwróciłam. Rzeczywiście. Niall siedział przy stoliku i jadł. Nie znałam go tak dobrze i nie byłam ich fanką, ale piosenki mają fajne. Odwróciłam się w strone kobiety i uśmiechnęłam się.
- Uhm... Dziękuje. Pójdę go spytać. - czułam jak serce podchodzi mi do gardła. W końcu on był sławny i przystojny. " Raz kozie śmierć " pomyślałam i ruszyłam w kierunku jego stolika. Szłam niepewnym krokiem, ale się nie zatrzymywałam. Już prawie byłam u celu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W koncu udało mi się dodać ! :D Mam nadzieje, że się podoba. Troche długi, ale obiecałam, że Niall się pojawi więc musiałam to jakoś rozbudować :P Jak czytasz to komentuj. To mnie motywuje i wiem, że ktoś czyta moje wypociny. :D Kolejny będzie, albo jutro albo w piątek.
Klaudia <69
- [T.I] obudź się. - mama zaczęła mnie budzić i szturchać w ramie. Leniwie otworzyłam oczy i spojrzałam na moją rodzicielke. Uśmiechała się od ucha do ucha. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gdzie ja jestem ? A no tak, w samolocie do Londynu. Podniosłam się i dostrzegłam na sobie spojrzenie całej rodziny.
- Co się dzieje ? Gdzie jesteśmy ? - pytałam spoglądając to na mojego tate, to na moją mame.
- Za 30 minut wylądujemy w Londynie. - odparła pani Adams, czyli moja mama i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Tommy cały czas się wiercił na fotelu. Już nie mógł się doczekać kiedy wylądujemy.
- A po co mnie obudziłaś ? - zapytałam troche poirytowana.
- Przynieśli śniadanie. Myśleliśmy, że jesteś głodna. - nie dał dojść do głosu mojej mamie, tata. Spojrzałam przed siebie i dopiero teraz zobaczyłam na małym rozkładanym stoliku jajecznice. Wyglądała i pachniała apetycznie.
- Och, no tak. Nie zauważyłam. - powiedziałam zawstydzona. - Dziękuje.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się pan Adams. Odpowiedziałam uśmiechem i zaczęłam konsumować posiłek. Po 15 minutach mój talerz był pusty. Rodzice i Tom też już zjedli. Nie powiem, świetne tu mają jedzenie. Zdałam sobie sprawe jaka byłam głodna. Odetchnęłam głośno i oparłam sie o oparcie fotela w samolocie.
Nagle mama podała mi jakiś folder.
- Co to jest ? - spytałam zdziwiona.
- Folder. - odparła. Wzniosłam oczy ku niebu, albo raczej ku suficie. Tyle to i sama wiedziałam. Chyba to zauważyła, bo zaczęła mi wszystko tłumaczyć.
- Tu jest mapa Londynu, miejsca które warto zwiedzić, ile co kosztuje i tym podobne rzeczy. Przyda ci się jakbyś chciała pozwiedzać Londyn. - uśmiechnęła si do mnie. Znowu zrobiło mi się głupio, że tak się zachowałam. To pewnie ta podróż na mnie działa. Tak, to na pewno podróż.
- Aha... No tak. Dziękuje. - zarumieniłam się i spuściłam głowe w dół. Gorączkowo otworzyłam folder i zaczęłam go przeglądać. Może to dziwne, ale wciągnęłam się. Było tam mnóstwo pięknych zdjęć Londynu, miejsca w których jest dobre jedzenie i wgl.
- Pasażerów prosze o zapięcie pasów. Za chwile podchodzimy do lądowania. - doszedł mnie głoś stewardessy. Zamknęłam folder, włożyłam go do swojej podręcznej torby i zapięłam pasy. Serce zaczęło mi bić coraz szybciej i mocniej, a żołądek podchodził mi do gardła. Jak zwykle się bałam.
- Jej, zaraz będziemy w nowym domku. - zaczął piszczeć i klaskać w ręce Tom. Szczerze ? Nie rozumiałam go. My tu podchodzimy do lądowania, a ten się cieszy jak głupi. W sumie, to jeszcze dziecko i wielu rzeczy nie rozumie. Pare lat temu sama taka byłam... Nim się obejrzałam już wylądowaliśmy. Odetchnęłam z ulgą i rozpięłam pasy. Moja rodzina poszła w moje ślady.
- Pasażerów prosimy o udanie się po swój bagaż i opuszczenie samolotu. Dziękujemy za wybranie naszej linii lotniczej. - usłyszałam głos stewadessy, a po jej wypowiedzi głośny pik. Wstałam i udałam się za moimi rodzicami i młodszym bratem po bagaż. Bez problemów znaleźliśmy nasze walizki i wyszliśmy z samolotu. W końcu mogłam odetchnąć świeżym powietrzem. Uśmiechnęłam się do siebie i usłyszałam jak tata zaczął swój monolog. Przestałam rozmyślać i zaczęłam go uważnie słuchać.
- No to tak rodzinko. Czy mamy wszystko ? - Kiwneliśmy głowami na tak. - To dobrze. A więc teraz musimy zamówić jakąś taksówke i pojedziemy do naszego nowego domu. W czasie drogi zadzwonie do firmy od przeprowadzek i powiem, że już jedziemy. Oni już przywieźli nasze rzeczy i czekają na nas. Potem zabierzemy się za umeblowanie domu. To co, wszyscy gotowi ? - zapytał, uśmiechnął się i uniósł zabawnie jedną brew do góry. Ja, mama i Tom również się uśmiechneliśmy.
- Już nie moge się doczekać ! Będe miał większy pokój i poznam nowych, fajnych kolegów. - zawołał mój braciszek i zaczął podskakiwać w miejscu i klaskać w ręce. Zaśmialiśmy się i pobiegliśmy za moją rodzicielką, która właśnie zobaczyła taksówke i zaczęła biec w jej strone. Po chwili siedzieliśmy we wnętrzu pojazdu, a tata rozmawiał przez telefon z firmą od przeprowadzek. W końcu dojechaliśmy do naszego nowego domu ( http://otodom.pl/atrakcyjny-dom-z-basenem-w-uroczym-miejscu-id18179385.html ). Bardzo nam sie spodobał. Ciężarówka z naszymi rzeczami przyjechała i mogliśmy zacząć urządzać dom. Po 4 godzinach męczarni skończyliśmy. Było pięknie ( Kuchnia : http://www.kuchniewenex.pl/12,verona.html, Salon : http://www.urzadzamy.pl/salon/aranzacje/bialo-czarny-salon-ciekawa-aranzacja-salonu,14_7463.html, Łazienka : http://www.tubadzin.pl/pl/kolekcje/przeznaczenie/lazienka.html/kID/97/Ashen/, Sypialnia rodziców : http://www.brw.com.pl/pl/kolekcja/10-Sypialnia/28-Reset, Pokój Tommiego : http://dino.sklep.pl/nowy/babybest-pilkarski-bramka-lozko-215x95komodaszafa-gratis-fotelik-sam-p-7948.html, Mój pokój : http://img687.imageshack.us/img687/3576/pokojemlodziezowe5.jpg ).
- Ufff... To był wyczerpujący dzień. - powiedziała mama i rozłożyła się na kanapie.
- To prawda. - zgodziłam się.
- Ok, to co ? Zamawiamy pizze ? - zapytał tata i sięgnął po telefon. Moja rodzicielka i Tom zgodzili się.
- Wiecie co ? Jak przejeżdżaliśmy to widziałam taką knajpkę, Nando's. Podobno mają tam pyszne jedzenie. Moge tam coś sobie zjeść ? - zapytałam z nadzieją.
- Dobrze. Masz tu 50 funtów w razie czego. - pani Adams się do mnie uśmiechnęła i podała mi pieniądze.
- Dziękuje. - ucałowałam ją w policzek. - Będe za jakieś może 2 godziny, bo chyba coś pozwiedzam. - pomachałam im i wyszłam z domu.
Po 10 minutach chodzenia mogłam już wejść do budynku zwanego Nando's. Rozejrzałam się. Było bardzo ładnie i przytulnie urządzone. Nie wiedziałam co wziąść więc podeszłam do kobiety obsługującej kase.
- Emm... Dzień dobry. - powiedziałam troche zawstydzona i nieśmiało się uśmiechnęłam. Kasjerka popatrzyła się na mnie i uśmiechnęła się ciepło. To dodało mi troche otuchy i poczułam się swobodniej.
- Witam. W czym moge pomóc ?
- No bo... Jestem tu nowa, dopiero co się wprowadziłam , nigdy tu nie jadałam i pomyślałam, ze pani mogłaby mi coś doradzić. - zarumieniłam się.
- Hmmm... Wiesz co ? Najlepiej ci doradzi pan Horan, nasz stały klient. Bardzo często tutaj przychodzi i zna się nawet lepiej niż ja. - odparła miło. Zaraz, zaraz... Czy ona powiedziała " pan Horan " ?! Niall Horan ?
- Czy chodzi pai o Niall'a Horana z One Direction ? - spytałam
- Tak. Właśnie jest u nas. Siedzi przy stoliku nr. 5. Na pewno pani coś doradzi. - pokazała mi stolik za mną, a ja się odwróciłam. Rzeczywiście. Niall siedział przy stoliku i jadł. Nie znałam go tak dobrze i nie byłam ich fanką, ale piosenki mają fajne. Odwróciłam się w strone kobiety i uśmiechnęłam się.
- Uhm... Dziękuje. Pójdę go spytać. - czułam jak serce podchodzi mi do gardła. W końcu on był sławny i przystojny. " Raz kozie śmierć " pomyślałam i ruszyłam w kierunku jego stolika. Szłam niepewnym krokiem, ale się nie zatrzymywałam. Już prawie byłam u celu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W koncu udało mi się dodać ! :D Mam nadzieje, że się podoba. Troche długi, ale obiecałam, że Niall się pojawi więc musiałam to jakoś rozbudować :P Jak czytasz to komentuj. To mnie motywuje i wiem, że ktoś czyta moje wypociny. :D Kolejny będzie, albo jutro albo w piątek.
Klaudia <69
sobota, 30 marca 2013
Imagin z Niall'em cz. 1
Imagin z Niall'em cz.1
- Pasażerowie lotu 24 do Londynu proszeni są do odprawy ! - usłyszałam kobiecy głos.
- Córciu, chodź idziemy. - powiedziała mi mama i ruszyła przed siebie z tatą i moim młodszym bratem, Tomem.
- Już ide ! - pociągnęłam za sobą walizke i pobiegłam za moją rodziną. Udaliśmy się do odprawy, a potem już do samolotu. Byłam troche zdenerwowana. Nie lubie latać samolotem. Na szczęście nie robie tego często. Siedziałam już wygodnie w swoim fotelu w tej latającej machinie. Miejsce po mojej prawej stronie zajęła mama, a po lewej Tom. Już za chwile zmienie swoje otoczenie, życie, przyjaciół, szkołe... Ech, będzie ciężko. Ale jakoś dam sobie rade.
- Pasażerów bardzo prosze o zapięcie pasów. Za chwile startujemy. - z zamyśleń wyrwał mnie głos stiwardessy. Zrobiłam co kazała. Za chwile się zacznie... Najbardziej ze wszystkiego boje się startowania i lądowania. Niespodziewanie żołądek podszedł mi do gardła. Ej, nie byłam gotowa ! Na szczęście po chwili było już po wszystkim. Odetchnęłam z ulgą i włączyłam telefon. Założyłam słuchawki i puściłam sobie Ed'a Sheerana - Give my love. Ta piosenka zawsze pomagała mi się odprężyć. Już prawie odplywałam w kraine snu gdy Tomi wyrwał mi z ucha słuchawke.
- Ej ! - wysyczałam i zabrałam mu z ręki przedmiot.
- [T.I], nudzi mi się. - powiedział malec i spuścił głowe w dół. Zrobiło mi się troche głupio że tak na niego wyskoczyłam.
- Wiem. Mi też. Spróbuj zasnąć mały. Za pare godzin będziemy już w naszym nowym domku i nie będzie ci się nudziło. Poznasz nowych kolegów i będzie fajnie. - odparłam już łagodniejszym tonem.
- Tak myślisz ? - zwrócił głowe w moją strone i popatrzył na mnie swoimi dużymi, brązowymi oczami, które zaświeciły się radośnie.
- Tak. - zasmiałam się - A teraz idź spać. Mamy przed sobą długą i męczącą podróż.
Chłopczyk spęłnił moją prośbe i ułożył się wygodniej w fotelu.
- Wiesz co [T.I] ? Fajna z ciebie siostra. - ziewnął, ale i tak zrozumiałam jego słowa.
- A ty jesteś najlepszym młodszym bratem na świecie. - pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się i nic więcej nie powiedział. Pewnie zasnął. Ma dar do szybkiego zasypiania, podobnie jak ojciec. Dopiero teraz przypomniałam sobie o rodzicach. Popatrzyłam na tate. Spał. Mama z resztą też. Postanowiłam, że pójde w ich ślady i usadowiłam się w fotelu tak, żeby dobrze mi się spało. Po chwili odleciałam do krainy Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :D To znowu ja, Klaudia <3 Mam wene i zabrałam się do pisania kolejnego Imagina. Będzie on miał pare części, ale Niall pojawi się już w drugiej więc się nie martwcie. ;** Mam nadzieje, że wam się spodoba. <69 ;DD Przepraszam, że taka krotka ta część. Kolejna będzie dłuższa. :)
- Pasażerowie lotu 24 do Londynu proszeni są do odprawy ! - usłyszałam kobiecy głos.
- Córciu, chodź idziemy. - powiedziała mi mama i ruszyła przed siebie z tatą i moim młodszym bratem, Tomem.
- Już ide ! - pociągnęłam za sobą walizke i pobiegłam za moją rodziną. Udaliśmy się do odprawy, a potem już do samolotu. Byłam troche zdenerwowana. Nie lubie latać samolotem. Na szczęście nie robie tego często. Siedziałam już wygodnie w swoim fotelu w tej latającej machinie. Miejsce po mojej prawej stronie zajęła mama, a po lewej Tom. Już za chwile zmienie swoje otoczenie, życie, przyjaciół, szkołe... Ech, będzie ciężko. Ale jakoś dam sobie rade.
- Pasażerów bardzo prosze o zapięcie pasów. Za chwile startujemy. - z zamyśleń wyrwał mnie głos stiwardessy. Zrobiłam co kazała. Za chwile się zacznie... Najbardziej ze wszystkiego boje się startowania i lądowania. Niespodziewanie żołądek podszedł mi do gardła. Ej, nie byłam gotowa ! Na szczęście po chwili było już po wszystkim. Odetchnęłam z ulgą i włączyłam telefon. Założyłam słuchawki i puściłam sobie Ed'a Sheerana - Give my love. Ta piosenka zawsze pomagała mi się odprężyć. Już prawie odplywałam w kraine snu gdy Tomi wyrwał mi z ucha słuchawke.
- Ej ! - wysyczałam i zabrałam mu z ręki przedmiot.
- [T.I], nudzi mi się. - powiedział malec i spuścił głowe w dół. Zrobiło mi się troche głupio że tak na niego wyskoczyłam.
- Wiem. Mi też. Spróbuj zasnąć mały. Za pare godzin będziemy już w naszym nowym domku i nie będzie ci się nudziło. Poznasz nowych kolegów i będzie fajnie. - odparłam już łagodniejszym tonem.
- Tak myślisz ? - zwrócił głowe w moją strone i popatrzył na mnie swoimi dużymi, brązowymi oczami, które zaświeciły się radośnie.
- Tak. - zasmiałam się - A teraz idź spać. Mamy przed sobą długą i męczącą podróż.
Chłopczyk spęłnił moją prośbe i ułożył się wygodniej w fotelu.
- Wiesz co [T.I] ? Fajna z ciebie siostra. - ziewnął, ale i tak zrozumiałam jego słowa.
- A ty jesteś najlepszym młodszym bratem na świecie. - pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się i nic więcej nie powiedział. Pewnie zasnął. Ma dar do szybkiego zasypiania, podobnie jak ojciec. Dopiero teraz przypomniałam sobie o rodzicach. Popatrzyłam na tate. Spał. Mama z resztą też. Postanowiłam, że pójde w ich ślady i usadowiłam się w fotelu tak, żeby dobrze mi się spało. Po chwili odleciałam do krainy Morfeusza...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :D To znowu ja, Klaudia <3 Mam wene i zabrałam się do pisania kolejnego Imagina. Będzie on miał pare części, ale Niall pojawi się już w drugiej więc się nie martwcie. ;** Mam nadzieje, że wam się spodoba. <69 ;DD Przepraszam, że taka krotka ta część. Kolejna będzie dłuższa. :)
piątek, 29 marca 2013
Imagin z Harry'm
Chodziłam sobie spokojnie po alejkach londyńskiego parku. Była jesień. Liście na drzewach już zmie- niały kolory i opadały na ziemie. Myślałam o tym jakie ja mam szczęście. Od dwóch lat chodze z Harry'm Styles'em, idolem nastolatek. Nie myślałam nawet, że go spotkam, a tu prosze ! Ale stało się... Jesteśmy szczęśliwi. Chłopcy nas we wszystkim wspierają. Już lepiej być nie może. Popatrzyłam na zegarek. Już 18 ? Długo już tutaj jestem. Powinnam wracać, zanim zaczną się martwić. Po 20 minutach doszłam do domu mojego i chłopaków. Już od progu powitał mnie zapach jedzenia. A dokładniej, pizzy. Pewnie Nialler był głodny, a im się nie chciało gotować. Lenie. Ale i tak ich kocham. Zdjęłam płaszcz i buty i udałam się w strone naszego jakże zacnego salonu. Jak przypuszczałam chłopcy zajadali się pizzą i grali w Fife.
- Ekhem. - odchrząknęłam żeby mnie raczyli zauważyć. Od razu wszystkie oczy powędrowaly na moją osobe. Harry uśmiechnął się ukazując swoje urocze dołeczki.
- Cześć. Kiedy wróciłaś ? - zapytał Louis. No tak zapomniałam, że dla nich jestem niewidzialna.
- Przed chwilą. - odpowiedziałam i zajęłam miejsce obok Harolda. - Nie mogliście mi coś zostawić ? - zapytałam zła patrząc na puste opakowanie po pizzy.
- Chcieliśmy, ale Niall się upierał, że późno wrócisz i pizza do tego czasu wystygnie. - oznajmił mi Zayn nie odrywając oczu od ekranu telewizora na którym grali z Liam'em mecz w Fifie.
No tak.. dziękuje ci Niall. Wytknęłam chłopakowi język i zaczęłam bić go poduszką.
- Ej ! Co ty robisz ?! - wołał blondyn uciekając przede mną.
- A co nie widać ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Ej ! Spokój. Kotek uspokój się, zrobie ci naleśniki. - Harry odciągnął mnie od Niall'a i przytulił.
- Echh.. No ok. - zgodziłam się i razem z loczkiem udaliśmy się do kuchni. Usiadłam na blacie i czekałam aż moje danie będzie zrobione. Nie powiem jego propozycja mnie skusiła, bo kto jak kto, ale naleśniki to on robi świetne. Przyglądałam mu się cały czas. Musiał to wyczuć bo odwrócił się do mnie. Speszyłam się troche i odwróciłam szybko głowę. Podszedł do mnie i zrobił na mojej szyi malinke. Spodobało mi się to.
- Harry przestań... Jestem głodna. - zaczęłam się śmiać i odciągać od siebie Styles'a.
- Ale ty jesteś taka piękna, że nie moge się powstrzymać . - mruczał mi do ucha. Jezu. On na mnie tak działa. Ten jego głos, piękne zielone oczy i to jaki jest sam z siebie.
- Nie podlizuj sie i wracaj do robienia mi naleśników.
- No ok... - widać było, że nie jest tym pomysłem zachwycony, ale spęłnił moje żądanie. Po 5 minutach mogłam już zacząć konsumować posiłek. Usiadłam przy i zaczęłam jeść, ale cały czas czułam na sobie wzrok Harr'ego.
- Wiesz... Może byśmy poszli jutro na kolacje do jakiejś restauracji ? - zapytał bawiąc się moimi włosami.
Przełknęłam ostatni kawałek i popatrzyłam na mojego chłopaka.
- Czemu nie ? - uśmiechęłam się.
- To świetnie. - ucieszył się i wpił w moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, ale po chwili odsunęłam się od niego.
- Dziękuje za naleśniki. Były pyszne, z resztą jak zawsze. A teraz ide na góre. Zmęczyłam się. Dobranoc. - Schowałam naczynia do zlewu i pocałowałam lokowatego w policzek.
- Dobranoc. Wyśpij się.
Posłałam mu promienny uśmiech i poszłam na góre do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi, zabrałam jakieś dresy i bluzke i ruszyłam w strone łazienki. Po 30 minutach wyszłam. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nawet nie wiem kiedy, usnęłam...
* Następnego dnia * * Rano *
Obudziłam się o 9 rano. Wstałam od niechcenia i poszłam w strone łazienki. Zrobiłam poranną toalete, ubrałam się w moje czarne vansy, bluzke w biało czarne paski i białe rurki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Na dole zastałam już wszystkich domowników. Zdziwiłam się, bo oni rzadko tak wcześnie wstawali.
- Hej. Co wy tak wcześnie dzisiaj wstaliście ? - spytałam ich nalewając sobie soku poparańczowego do szklanki. Usiadłam na wolnym krześle obok Louis'a i upiłam łyk pomarańczowej cieczy.
- Za godzine mamy próbe. - odparł nasz Daddy.
- Naprawde ? Ja nic o tym nie wiedziałam. - rozejrzałam się zaskoczona po twarzach chłopaków i zatrzymałam się na Harry'm, który siedział na przeciwko mnie.
- Spokojnie, będziemy o 17 już w domu, a kolacje mamy na 19. Zdążymy. - uśmiechnął się i złapał moją ręke, która była położona na stole.
- No dobrze. Może się tu nie zanudze na śmierć. - zaśmiałam się, a reszta poszła w moje ślady.
- Chłopaki musimy się już zbierać. Za 30 minut mamy być w studiu.
- Ok. - odpowiedzieli zgodnie wszyscy, wstali od stału i ruszyli w kierunku drzwi. Poszłam za nimi.
- Tylko bądź tutaj grzeczna i nie rozmawiaj z obcymi. - rzekł Lou i posłaqł mi złośliwy uśmieszek. Pokazałam mu język i dałam całusa Harr'emu.
- No to pa. - pomachałam im i zamknęłam drzwi.
" Zapowiada się nudny dzień... " - pomyślałam. Poszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie. Po chwili wzięłam talerz i usiadłam na kanapie w salonie. W telewizorze leciał akurat jakiś film więc postanowiłam obejrzeć. Moja przyjaciółka wyjechała do rodzinnego miasta więc byłam skazana na nude.
* Godzina 17 *
Wybiła godzina 17. Nareszcie ! Chłopcy mają za chwile przyjechać. Poszłam na góre wybrać coś odpowiedniego do kolacji z Harry'm. Zdecydowałam się na granatową sukienke za kolano, granatowe szpilki i miętowy żakiet. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
- Wróciliśmy ! - wydarł się Zayn na cały dom. Szybko zbiegłam po schodach na dół.
- Musisz się tak drzeć ? - zapytałam go zła.
- Nie, ale było fajnie. - uśmiechnął się i pokazał mi język. Sprzedałam mu kuksańca. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra, ja ide się przyszykować na naszą kolacje. - powiedziałam do Harr'ego i wpiłam się w jego usta. Odwzajemnił pocałunek. Oderwałam się od niego i pobiegłam do swojego pokoju. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Włosy spięłam w koka. Wyglądałam nieziemsko. Spojrzałam na zegarek. Była 18.45. Zbiegłam na dół, gdzie czekać już mój ukochany loczek. Gdy mnie zobaczył, zaniemówił.
- Wow... Wyglądasz... Wyglądasz ślicznie. - zarumieniłam się. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Uśmiechnął się.
- Ok. My wychodzimy ! - Krzyknął Harry.
- Nie wracajcie zbyt późno dzieciaki. - odparł na krzyk Herr'ego Louis. Pokazałam mu język i wyszliśmy. Po 15 minutach byliśmy w restauracji.
Zaniemówiłam z wrażenia. Na środku sali stał jeden stolik na którym były płatki róż i świeczki dodające nastroju.
- Harry... Nie musiałeś... - zdołałam z siebie wydusić. Uśmiechnął się i odsunął mi krzesło. Usiadłam. Po chwili podeszła do nas kelnerka i odebrała zamówienia.
- To jest piękne. Dziękuje ci Harry. - to mówiąc pocałowałam go.
- Nie masz za co. - wymruczał. Rozmawialiśmy tak dopóki nie przyniesiono nam zamówień. Zjedliśmy. Jedzenie było przepyszne. Po posiłku z głośników popłynęła wolna muzyka do tańca.
- Zatańczysz ? - usłyszałaqm zachrypnięty głos Styles'a. Bez słowa podałam mu ręke, a on porwał mnie i po chwili kołysaliśmy się w rytm muzyki. Jak muzyka się skończyła usiedliśmy znowu przy stoliku.
Mój ukochany wstał, podszedł do mnie i klęknął na jedno kolano. Byłam zaskoczona. Złapał mnie za ręke i po paru sekundach zaczął swój monolog.
- [T.I] jesteś dziewczyną mojego życia. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi kiedy zgodziłaś się ze mną chodzić. Wiem, że ty jesteś tą jedyną. Caly czas o tobie myśle i nie potrafie myśleć o niczym innym. Uzależniłem się od Ciebie. Kocham cię i nie chce stracić. - Łza szczęścia spłynęła po moim policzku. To było piękne. - A więc... - wyjął z kieszeni swojej marynarki czerwone pudełeczko w kształcie serca. - ... Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz panią Styles ? - zapytał i otworzył pudełeczko. Pierścionek był śliczny. Nie namyślając się długo odpowiedziałam :
- Tak Harry... Zostane panią Styles. - wyciągnęłam przed siebie ręke aby mógł włożyć mi na palec pierścionek. Włożył go i uśmiechnął się ukazując swoje urocze dołeczki i patrząc mi głęboko w oczy. Złączyliśmy nasze usta w długim, namiętnym pocałunku.
* 2 lata później *
Mieszkamy z Harry'm niedaleko chłopaków. Rok temu wzieliśmy ślub. Jest nam ze sobą dobrze. Mamy dwu-letnią córeczkę, Darcy. Jej chrzestnym jest Niall, a chrzestną Danielle. Harry bardzo nas kocha i okazuje nam to na każdym kroku. Ciesze się, że tak to się wszystko potoczyło. On jest mężczyzną mojego życia i tylko z nim chce być...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej. :D Jestem tu nowa i macie ode mnie takiego powitalnego Imagina. :33 Mam nadzieje, że mnie polubicie i spodobają wam sie moje Imaginy.
Klaudia Styles ( Hazz ) ♥
wtorek, 26 marca 2013
1 # Liam, część 2
Nicole starała się jakoś pozbierać. Chodziła na miasto z
przyjaciółkami, spędzała z nimi czas…. Ale i tak nie mogła przestać myśleć o
Liamie. Ta pustka, którą pozostawił w jej sercu przytłaczała ją całą. Każdego
dania siadała przy oknie i wypatrywała na niebie spadających gwiazd. Życzenie
było zawsze to samo „ Niech Liam wróci „. Dzień w dzień. Miała nadzieje, że w
końcu się spełni.
Nieubłagalnie zbliżało się boże narodzenie. Nicole jak
zwykle wybrała się do centrum handlowego w poszukiwaniu prezentów. Kupiła coś
dla rodziców i już miała wracać, gdy przypomniała sobie o Liamie. Wiedziała, ze
go nie będzie, ale kupi mu ten prezent. Zawsze może przekazać mu go później .
Przechadzała się wzdłuż sklepowych
wystaw i na jednej z nich ujrzała srebrny zegarek. Nie był tani, ale kupiła go
Liamowi. Zawsze spóźniał się na spotkania. Może mu to pomoże. W domu zapakowała
go ładnie i włożyła pod choinkę.
Usiadła przed
telewizorem i włączyła go:
„ Boysband One
Direction ogłasza wielką świąteczną przerwę w trasie koncertowej! Wolny czas
spędzą z rodziną i przyjaciółmi.”
Nicole odzyskała
nadzieję, że jeszcze zobaczy Liama. Ale pewnie miał przyjaciół w swoim
rodzinnym mieście. Nie chciała robić sobie nadziei, żeby potem się smucić.
Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła je i usłyszała:
- Cześć córciu! Ja i tata przywieźliśmy ci prezenty!
Pamiętaj – otwórz jutro! Nie możemy zostać dłużej, idziemy na bal Bożo
Narodzeniowy. A jutro jedziemy do przyjaciół. Wpadnij, jak chcesz.
- Nie, dzięki mamuś. Mam
już palny – co było kłamstwem, ale nie chciała naprzykrzać się rodzicom.
Przekazała im swoje prezenty kupione dla nich.
Nicole pocałowała mamę i tatę w policzek. Odjechali.
Teraz to naprawdę została sama jak palec. Położyła prezenty pod choinkę, wzięła
prysznic i poszła spać.
Świąteczny poranek był wyjątkowo smutny dla Nicole. Wraz z
Liamem obiecali sobie, że święta Bożego Narodzenia spędzą razem, ale na Nicole
czekała samotność. Chłopak jest pewnie teraz u rodziny, bawi się z nimi, świętuje.
A ona? Sama jak palec. Nawet rodzice wyjechali.
Poleżała tak chwilę i uświadomiła sobie, że nigdy nie przestała i nie
przestanie kochać Liama. Ale nie kochać tak jak zwykła fanka, która go nie
spotkała. Kochać prawdziwą miłością. Prosto z serca.
Po jakiejś
godzinie bezczynnego leżenie potrząsnęła głową . ‘ No cóż. Tak bywa. ‘ –
Pomyślała i poszła wziąć prysznic i się ubrać. Nałożyła to i zeszła na dół, aby
rozpakować prezenty od rodziców, które wczoraj podłożyła sobie pod choinkę. Jakie
było jej zdziwienie, kiedy pod choinką zobaczyła ogromny, dosłownie metrowy
stos prezentów wystających z pod drzewka. Podeszła do największego pakunku i
otworzyła go. Była w nim gitara…. Elektryczna gitara. Z paczki wypadł mały
liścik:
„ Wiem, że o takiej
zawsze marzyłaś – twój Liam.
P.S Cały czas chowasz
klucze pod wycieraczką.”
Analizowała ten tekst w głowie póki nie
doszła do wniosku, że Liam musi być gdzieś w pobliżu. Zanim zdążyła cokolwiek
zrobić poczuła zapach świeżych pierników i gorącej czekolady. Weszła do kuchni,
a na stole ujrzała duży talerz ciastek, dwie duże filiżanki gorącej, gęstej czekolady
i mała karteczkę przyciśniętą do stołu przez długopis. Otworzyła ją i ujrzała
takie oto pytanie :
Nicole, czy zostaniesz
moją dziewczyną? – Liam
TAK
NIE
Nicole zaśmiała się i zakreśliła kwadracik z podpisem Tak. Poczuła
czyjś oddech na swoich plecach i te charakterystyczne perfumy. Tylko się
odwróciła, a jej usta były złączone z czyimiś ustami. Ten ktoś okazał się Liamem.
Chłopak spojrzał na nią i szepnął:
- Tęskniłem. Bardzo.
Nicole spojrzała
na niego i powiedziała:
- Ja też. Nigdy już nie wyjeżdżaj.
- Muszę….
Nicole wyrwała się
z jego objęć i odsunęła się:
- To po co przyjeżdżałeś? Jak wyjedziesz… Będę jeszcze
bardziej tęsknić. Nie rozumiem cię…
Liam jeszcze raz
ją przytulił i powiedział:
- Głuptas. Nawet nie pozwolisz mi skończyć. Wyjeżdżam, ale
zabieram cię ze soba. Nie zostawię samej swojej dziewczyny.
Nicole pocałowała
go i powiedziała:
- Słodki jesteś… Kocham cię. I dziękuje za te prezenty, nie
musiałeś….. O właśnie mam coś dla ciebie! – i podała mu pakunek z zegarkiem.
Liam był
zadowolony z prezentu. Cały dzień spędzili razem.
Koniec!
Mam nadzieję, że się podoba!
XOXOXOXOXO
niedziela, 17 marca 2013
1 # Liam, część 1
Tu Aga :3 Pierwszy imagin na bloogu, każdy by się stresował.
Nadałam bohaterce imię, bo tak wygodniej mi się piszę. Mam nadzieję, że wam to
nie przeszkadza :*
Miłego czytania :’D
Zapraszam do Komentowania :o
1 # Liam
Długo włosa
dziewczyna spacerowała przed siebie z torbą zwisająca bezwładnie na ramieniu.
Była jak zwykle nieobecna i rozmyślała o wszystkim, jak to miała w zwyczaju,
gdy chodziła sama do studia . Spojrzała w stronę dziewczyny, która szła po
drugiej stronie ulicy. Zaczęła się zastanawiać, ile ta tajemnicza dziewczyna ma
lat, gdzie chodzi do szkoły, o czym myśli, póki nie poczuła, że uderza o cos
twardego. Upadła upuszczając przy tym torbę. Spojrzała w górę z zamiarem
ujrzenia drzewa bądź latarni, ale zobaczyła tylko wysokiego bruneta w krótko
przyciętych włosach. Wyciągał w jej stronę rękę:
- Przepraszam zamyśliłam się… - powiedziała dziewczyna,
chwytając jego dłoń i ustawiając się do pionu
- Jestem Liam – powiedział chłopak – Liam Payne.
Dziewczyna
uśmiechnęła się:
- Widziałam cię kiedyś w telewizji – powiedziała, otrzepując
się z kurzu – Ja jestem Nicole, Nicole Yellowstone .
Liam uśmiechnął
się i podał jej torbę:
- A więc Nicole …. Dziewczyny zwykle mdleją, gdy widzą mnie
lub innego członka zespołu. Jak widzę, ty nie jesteś Directioner?
Nicole
uśmiechnęła się i dość poważnym głosem powiedziała;
- Macie nawet fajne piosenki, ale nie wariuje na waszym
punkcie. – Spojrzała na zegarek – O nie! Jestem spóźniona na egzamin z fortepianu! Nauczycielka mnie
zabije!
Już miała
pędzić do studia , ale Liam chwycił ją
za rękę:
- Czekaj… Skoro i tak jesteś spóźniona, to może pójdziemy
razem na kawę? Nauczycielce powiesz, że
byłaś, no nie wiem…. Chora?
Dziewczyna
spojrzała na niego spojrzeniem pełnym zdziwienia;
- Czyli bożyszcze nastolatek zaprasza mnie na randkę? Mam
się bać?
Liam zaśmiał się i powiedział:
- To tylko takie koleżeńskie spotkanie. Nie masz się co
martwić – i wskazał ręką na sportowe auto ustawiona na parkingu za nimi – To
jak, jedziemy?
Dziewczyna zgodziła się i poszła za nim.
^ 2 miesiące później ^
Nie minął miesiąc, a Nicole i
Liam bardzo się zaprzyjaźnili. Codziennie spędzali razem czas na wygłupach.
Nicole poznała resztę zespołu. Cieszyła się, że ma tak wspaniałego przyjaciela
jak Liam. Aż do dzisiaj…
Nicole obudziła się wcześnie. Za 2 godziny
miała zajęcia z historii muzyki, więc nie mogła się spóźnić. Postanowiła ubrać się
już teraz i jeszcze zjeść śniadanie razem z Liamem, gdzieś na mieście. Kiedy
schodził po schodach, przy drzwiach wejściowym zauważyła kopertę „ Ktoś ją
musiał wsunąć pod drzwiami” – Pomyślała i niedbałym ruchem otworzyła kopertę. Był
w niej lis. Od Liama.
Droga Nicole!
Przepraszam, że dopiero
teraz ci to mówię, ale wyjechałem na trasę koncertową. Nie chciałem cię
ranić, dlatego nie mówiłem ci wcześniej. Jesteś dla mnie kimś więcej niż
przyjaciółka, nie wiem, jak ty mnie postrzegasz…Jest tyle rzeczy, które
chciałbym ci w tym liście napisać, ale obawiam się, że nie wystarczy mi
kartki. Pamiętasz ten dzień, w którym się poznaliśmy? Wtedy właśnie
uwierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Wiedz jedno – Kocham Cię i nigdy
nie zapomnę.
Obiecuje ci, że przyjadę do
ciebie od razu po trasie, oczywiście jeśli będziesz chciała.
Kochający Liam
|
Nicole usiadła
załamana na podłodze. „ Jak on mógł mi nie powiedzieć? Gdybym wcześniej
wiedziała nie przeżywałabym tak bardzo… Przecież ja go tak cholernie kocham!”.
Załamała się. Nie wiedziała, co począć. Nie mogła o nim
zapomnieć, ale postanowiła nauczyć się żyć bez niego. Tak tez się przecież da…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witamy :D
Cóż się więcej rozpisywać. To jest bloog, który jest zwykłym bloogiem z Imaginami. Zachęcamy do czytania i oceniania.
XOXOXOXO
Subskrybuj:
Posty (Atom)
